Kasia Warnke o seksie: „Seksualność to dla mnie centrum życia”

seksie należy rozmawiać. XXI wiek jest w pełnym rozkwicie, a zwierzenia na temat życia seksualnego nadal należą do kategorii wstydliwych dla ogółu. Postanowiliśmy porozmawiać z ludźmi, którzy robią ciekawe rzeczy i nie mają problemu z zaadresowaniem jednej z najważniejszych sfer życia. Pora na tzw. no-brainer. O sensualności i seksualności pogadaliśmy z jedyną w swoim rodzaju Kasią Warnke.

Jak zapamiętałaś swoje pierwsze seksualne doświadczenie?

 

Wszystko było zaplanowane. Byliśmy obydwoje na wagarach, moi rodzice w pracy. Bardzo przeżyłam ten moment. Zwłaszcza następnego dnia, kiedy spotkaliśmy się przypadkiem na korytarzu w liceum. Do dziś czuję dreszcze.

 

Kiedy zaczęłaś rozumieć i naprawdę lubić swoją seksualność?

 

Dość wcześnie zrozumiałam, że jestem istotą seksualną. Jednak, jeśli chodzi o kontakt z chłopcami, byłam ostrożna i rygorystyczna. Na prywatkach tańczyłam „wolne” trzymając odległość ramienia. A tak zwane „chodzenie” było, kiedy ktoś trzymał mnie za rękę idąc ulicą – towarzyszyły temu negocjacje dotyczące ewentualnego zdjęcia rękawiczki. W podstawówce byłam dość drobna, ale krążyło o mnie zdanie, że mam niezłe cycki, co mi oczywiście schlebiało. Pierwszy pocałunek to dopiero połowa pierwszej klasy w liceum i od razu zakochałam się na zabój i na długo. Z wzajemnością.

 

Opowiedz nam, jak poznałaś Piotra?

 

Piotrka poznałam na zdjęciach próbnych do filmu W spirali. Już wtedy na castingu coś między nami kliknęło. Okres prób był takim stroszeniem piórek, a romans wybuchł przed samymi zdjęciami. Na planie udawaliśmy, że niczego między nami nie ma, żeby zachować przestrzeń do pracy. Scena seksu w tym filmie  to był chyba najdziwniejszy moment w moim życiu zawodowym. Chciałam być autentyczna, a jednocześnie ochronić naszą intymność dla nas samych, co jest chyba dla każdej pary, szczególnie na początku, bardzo istotne. Trudno było zorientować się, co w tamtym momencie było grą, a co prawdą naszej relacji.

 

Romantyzujesz seks i miłość?

 

Jeśli chodzi o seks, to zawsze mam najlepszy kochając i będąc kochaną. Więc chyba tak, romantyzuję. A raczej potrzebuję naprawdę bezpiecznego pola, żeby się wyzwolić.

Którą ze swoich bohaterek teatralnych/filmowych lubisz najbardziej pod względem sex appealu?

 

W teatrze przewrotnie nazwałabym najseksowniejszą Odettę z T.E.O.R.E.M.A.T.-u. Elegancka nastolatka z bogatej mediolańskiej rodziny: mały zegarek na ręce, jasne rajstopy, niebieski sweterek i starannie wyczesany koński ogon. Zero makijażu, jakiś rodzaj wyniosłości w ruchach, w oczach melancholia. Taka dziewczyna Balthusa. Kiedy się rozglądam, nie widzę już takich nastolatek, dziewcząt na skraju dzieciństwa, zapatrzonych z jakimś dreszczykiem emocji w świat dorosłych. Obecna rzeczywistość jest brutalna, szczególnie dla młodych ludzi. W kinie wyróżniłabym Helenę Mazurkiewicz z Ach śpij kochanie i scenę w wannie.

 

W jakich rolach czujesz się najbardziej sexy?

 

Seksualność to dla mnie centrum życia. W rzeczywistości relacji społecznych, politycznych czy rodzinnych pulsuje podskórnie, miesza się do wszystkiego niezauważalnie albo wybucha ni stąd, ni zowąd. Dlatego ten aspekt w tworzeniu postaci jest kluczowy. Jestem estetką i czuję się sexy, kiedy wyczuwam mocną formę i kiedy mam przestrzeń na wyrafinowaną treść.

 

W takim razie czym jest dla Ciebie sex appeal?

 

Myślę, że pomimo słownikowej jasności tego terminu, jego istota jest trudna do uchwycenia. Przyczyną jest subiektywizm pożądania, które nie podlega żadnej regule, ani nawet nie stosuje się do mody. Kiedy pożądam, nazywam swój obiekt posiadającym seksapil. I pewnie zależnie od chwili, nastroju, mówiłabym o innych cechach i właściwościach.

Znana reżyserka/reżyser proponuje ci główną rolę w artystycznym filmie porno, u kogo mogłabyś zagrać?

 

Będę nudna chyba. U Viscontiego.

 

Najbardziej erotyczna postać filmowa wszech czasów?

 

Rozpięłabym to na trzy główne postaci z Niebezpiecznych związków Frearsa. Napięcie w tym trójkącie bardzo mi się podoba. Jak również ciuchy.

 

Najbardziej sensualna, seksualna barwa głosu w kinie?

 

Może Jan Frycz?

 

Jaki strój potrafi sprawić, że czujesz się supersexy?

 

Nieodmiennie suknia z odkrytymi plecami, najlepiej jedwabna i dobre perfumy- na przykład Boxeuse Serge’a Lutensa.

 

Dokończ zdanie: Seks jest ok, ale…

 

…dobrze mieć jeszcze o czym rozmawiać.

 

 

Kasia Warnke

Jeden z najseksowniejszych mruczących głosów w teatrze i kinie. Zanim stała się kobietą mafii grała w sztukach Grzegorza Jarzyny, Krystiana Lupy i Michała Borczucha. Wyreżyserowała własny monodram Uwodziciel w warszawskim Teatrze Nowym. Rok temu zaskoczyła wszystkich i wydała swój pierwszy kawałek – cover piosenki „Chcę Ci powiedzieć coś” zespołu Maanam.

 

Sesja została zrealizowana w hotelu Autor Rooms w Warszawie.

Koncepcja cyklu: Milena Liebe i Daniel Jankowski

WIĘCEJ