Kiedy chcesz być jak Pink Floyd, a jesteś po prostu smutnym wujasem.

Ze wszystkich intelektualnych idoli prawicy i ludzi o prawicowych poglądach, którzy udają, że są apolityczni, Jordan Peterson promienieje naprawdę mocnym blaskiem sławy. Jego książki, które mieszają rozsądne porady z dość rozpalonym emocjonalnie tonem, podszytym tradycjonalizmem, sprzedają się w milionach egzemplarzy. I gdyby kanadyjski psycholog ograniczył się do tego, problem byłby mały – samopomocowych książek z głupotami jest już sporo i świat się nie zawalił – ale jego drugie życie jako podcastera i publicznego mówcy czyni szkodę za szkodą. Od kiedy wrócił po problemach zdrowotnych (jak na wiecznie utyskującego na współczesny stan obyczajów, dość łatwo dał się wciągnąć w uzależnienie od benzo), zdążył zagrać swoje największe hity, z transfobią na czele, ale także dołożyć nowe koszmary do repertuaru. Krytykował covidowe regulacje i podlizywał się antyszczepionkowcom – mimo, że sam jest zaszczepiony, a na jego spotkania wchodzi się tylko z dowodem szczepienia – co oczywiście zachwyciło naczelnego małpoluda podcastosfery, Joe Rogana. Peterson objawił się także jako denialista klimatyczny, sugerując, że nie ma co dbać o przyszłość, skoro nie umiemy zadbać o teraźniejszość Ciekawe, czy z tą opinią jest jakoś powiązane to, że autor 12 życiowych zasad bierze udział w zgromadzeniach suto opłacanych przez lobby paliw kopalnych. Peterson raczej nie jest idealistą – choć jego boomerskie oburzenie na współczesność nosi znamiona autentyzmu – jest szwindlerem, którzy dobrze czuje potrzeby swojej publiczności i karmi ją tym, co chce usłyszeć. Nie umiesz znaleźć partnerki, bo masz umysłowość jaskiniowca, nie rozumiejącego, że wartości z XIX wieku średnio się sprawdzają dzisiaj? To nie twoja wina, to feministki popsuły kobiety! Masz problemy w nawiązywaniu innych relacji, niż upvoting nienawistnych wątków na reddicie? Stary, po co ci terapia, to wina opętanej progresywnym szaleństwem bandy, posprzątaj pokój, powiedz osobie trans, że nie powinna mieć żadnych praw i jakoś to będzie! Podejrzewam, że Peterson jest o wiele bardziej inteligentny, niż mogłyby sugerować jego książki i publiczne wystąpienia, ale ten intelektualny zjazd po równi pochyłej jest zbyt lukratywny, żeby się zatrzymać.

Ale nie spotkaliśmy się tu dzisiaj, żeby wyliczać litanię jego starych i nowych przewin chociaż oczywiście warto o nich pamiętać. Nie, okazja jest, o dziwo, muzyczna. Jordan Peterson wkroczył do świata dźwięków z przesłaniem, został kompozytorem i tekściarzem utworu, do tego dograł w nim część wokali. Jakie to przesłanie? Wspierające protest kanadyjskich kierowców ciężarówek, który z czasem zmienił się w spęd zwolenników Trumpa, którzy zeszli się zza południowej granicy Kanady. Co prawda w momencie opublikowania tego wiekopomnego dzieła protest wygasał, ale hej – Jordan okazał wsparcie. Powiem szczerze, że spodziewałem się jakiegoś spoken wordu na groźnym ambiencie, z rozbudowanym tekstem, a dostałem… Kiepską podróbkę Pink Floyd z najgorszego okresu w historii zespołu, z absurdalnie prostackim tekstem. „Wake Up” głosi tytuł (luźne tłumaczenie: włącz myślenie), a ja już widzę tych wszystkich inceli, którzy ze wzruszeniem zaciskają pięści: przecież mówiliśmy to ludziom od dawna! Zatrzymałbym się chwilę nad warstwą muzyczną, która bardzo chce być Dark Side Of the Moon, a jest bliższa wujasom, którzy po pijaku pogrywają hobbystycznie w lokalnym barze. Jordan Peterson jest na bakier ze współczesną muzyką, czego zresztą nigdy nie ukrywał, nazywając się muzycznym dinozaurem. Ciekawe, czy zdaje sobie sprawę z tego, że Floydzi podsuwali ideologię, którą sam Peterson uznałby za wrogą? Można i tak, aczkolwiek mam niejasne podejrzenia, skąd ta awersja do nowoczesnych brzmień. Nie można mu odmówić konsekwencji, bo skoro boli go progresywny kierunek, do którego dąży przynajmniej część świata, to i muzyka tych czasów nie podbije jego serca. Ale rock progresywny zamiast progresywnych wartości? Jeszcze jak! Myślę, że wielu odetchnęłoby z ulgą, gdyby zajął się tylko muzyką, a nie haniebnym ryciem bani pogubionym facetom. 

WIĘCEJ