Stek bzdur od prorosyjskiego seksisty i transfoba.

Jordan Peterson nie jest neonazistą, ale nie bez powodu jego ideologia to paliwo dla współczesnego alt-rightu i ruchów incelskich. Choć z jego ust nie padło nigdy: musimy zapewnić lepszą przyszłość naszym białym dzieciom, to chętnie retweetował artykuły prawicowego medium Daily Caller, gdzie pisano o kolejnych miastach niszczonych przez czarnych uczestników zamieszek. Peterson znany też jest z kwestionowania roli kobiet w społeczeństwie i twierdzeń o kryzysie męskości na Zachodzie. Będąc gościem w podcaście Joe Rogana kanadyjski psycholog siał dezinformację na temat klimatu, twierdząc, że modele zmian klimatycznych są pełne błędów, które się z czasem pogłębiają i tak w ogóle to klimat jest zbyt skomplikowany, by móc go dokładnie modelować. Swoje przekonanie wsparł książką denialisty klimatycznego S. Fred Singera, który otrzymał pieniądze od libertariańskiego think tanku finansowanego przez firmy naftowe. Przede wszystkim jednak JBP jest autorem przydługich filmów na YouTube o zaletach heteroseksualnego małżeństwa, (oczywiście) sprzątaniu pokoju, przezwyciężaniu depresji, osobach transpłciowych, a nawet o byciu zbanowanym przez Twittera. Najnowszym dodatkiem do tej kolekcji jest godzinny wideo esej, w którym idol taty Maty (tak, prof. Matczak niedawno na łamach Gazety Wyborczej wyznał, że czyta i podziwia Jordana Petersona) oferuje swoje spojrzenie na inwazję Rosji na Ukrainę. Dłuższej analizy dokonał Miłosz Wiatrowski (@milosz.nie.wszystko.wybaczy), więc zapraszamy do niego po solidne wypunktowanie bzdur Petersona, a my tymczasem przytaczamy najlepsze (czyt. najbardziej absurdalne) kąski.

W skrócie: Peterson w ostatnim odcinku swojego podcastu sugeruje, że powodem rosyjskiej inwazji na Ukrainę jest degeneracja Zachodu. Dowodem zachodniego upadku kulturowego ma być np. nominacja Ketanji Brown Jackson na stanowisko sędzi Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, która rzekomo została powołana tylko dlatego, że jest czarną kobietą, a następnie unikała odpowiedzi na pytanie pytanie: czym jest kobieta?

Peterson twierdzi, że Rosja zaatakowała Ukrainę (historycznie należącą do rosyjskiej sfery wpływów), bo chciała uchronić ją przez zgniłym, patologicznym Zachodem. JBP rzekomą obronę Ukrainy tłumaczy judeo-chrześcijańskim fundamentem kultury w Rosji, a Putina postrzega jako człowieka szczerego w swoich intencjach. Jako osoba, która oferuje swoją ekspercką opinię na temat rosyjskiej inwazji, Peterson wydaje się nie znać podstawowych faktów historycznych i geograficznych na temat Ukrainy. Wielki głód, który dotknął Ukrainę w latach 30. XX nazywa Holomodor, być może JBP naoglądał się za dużo Gry o tron i pomyliło mu się z ulubionym bohaterem Hodorem, bo prawdziwa nazwa klęski z rąk ZSRR to Hołodomor (Голодомор). Peterson myli też Morze Czarne z Morzem Kaspijskim, omawiając rezerwy energetyczne Ukrainy.

Kto w jakimkolwiek stopniu śledzi Petersona, wie, że jedna z jego ulubionych teorii dotyczy postmodernistycznego neomarksizmu. To nonsensowne określenie, które stworzył nie do końca wiadomo, co oznacza i ma chyba po prostu łączyć w sobie garść (nawet sprzecznych ze sobą) idei i być na tyle pojemne i szerokie, żeby można było je gdziekolwiek wykorzystać. Krótko mówiąc, postmodernistyczni neomarksiści, często określani jako neomarksiści kulturowi, są kimkolwiek fani Petersona potrzebują, by byli – pewnym rodzajem kulturowego boogeymana. Najwyraźniej teraz jest to, o ironio, sam straszny Zachód, którego macki sięgały już Ukrainy. Co dodatkowo smutne w takim ujęciu, Ukraina traktowana jest jak pusty byt pozbawiony jakiejkolwiek historii czy kultury, o który walczą Rosja i Zachód. Abstrahując od pseudonaukowych wywodów Petersona warto, by owy Zachód zmienił to myślenie, bo Ukraińcy w ostatnich miesiącach dobitnie pokazali całemu światu, że są narodem o niezwykle silnym poczuciu tożsamości, a Ukrainy będą bronić za wszelką cenę.

WIĘCEJ