Prawdziwy horror to sekcje komentarzy.

Media społecznościowe zmieniły wiele rzeczy. Jedną z najgorszych konsekwencji jest coś, co nazywam terrorem pozornej opinii. Opinie mogą być konstruktywne, inspirujące, czy kontrowersyjne. Warto z nimi dyskutować. Ale pozorna opinia nie ma innej funkcji, niż wykrzyczenie w otchłań internetu bolączki osoby komentującej. W wielu przypadkach jest to po prostu tradycyjny trolling, w innych dowód na smutek współczesnej egzystencji, do którego potrafię odnieść się z pewną dozą sympatii. W cieniu terroru pozornej opinii żyją osoby zarządzające mediami społecznościowymi różnych marek, admini i adminki fanpage’y bytów medialnych, a nawet prowadzący swoje artystyczne czy polityczne konta. Kasowanie i ukrywanie komentarzy uznawane jest za błąd w sztuce, prawdziwą zbrodnię na karmieniu algorytmu. Skutki są opłakane. Bandy prawaków hulające pod każdą wrzutką na lewicowych fanpage’ach, wymęczone odpisywanie na każdy bzdurny komentarz na pejach firmowych, wreszcie – najgorsze konsekwencje – uznanie, że ta rozkrzyczana banda reprezentuje jakikolwiek wartościowy target działań. Otóż nie, nie reprezentuje. Zastanówcie się, ile razy po przeczytaniu czegoś, co wam się podobało, od razu klepiecie komentarz? No właśnie. Lwia część komentarzy w mediach społecznościowych to nic innego, jak zwykły upust negatywności, od zrzędzenia po najbardziej skrajne wysrywy. Osoby zarządzające pejami chcą zaangażowania, więc komentarzy nie kasują, oddając moderację w ręce toksycznego wiatru. A to, co dzieje się w komentarzach, w żadnym wypadku nie jest probierzem tego, jakie osoby stronę odwiedzają. Jak doskonale ujął to Xavier Woliński, prowadzący fanpage Wolnelewo: A dla czytelników i czytelniczek „internetu”, rada. Jeśli dana strona jest słabo moderowana, nie czytajcie komentarzy. To nie jest „odzwierciedlenie rzeczywistości”. To jest odzwierciedlenie raczej tego, kto ma więcej czasu i kasy na pisanie głupot w komentarzach. Gdyby sądzić po tym co się w nich dzieje, to Korwin powinien być od 20 lat królem Polski.

I tak przechodzimy do sprawy Jasia Kapeli. Kiedy ogłoszono horrorowy spot reklamowy marki x-kom, w którym pisarz/publicysta/zawodowy troll gra jedną z ról, na firmę wylał się ocean hejtu. W odpowiedzi wycofano spot, okraszając to pustosłowiem o nieprzemyślanej i niepopartej wystarczającą analizie decyzji. I teraz pytanie: czy x-kom rzeczywiście wsłuchał się w kliencki głos, czy może pomylił z nim wiadra pomyj ze strony randomów? Śmiem twierdzić, że to drugie. Dobrze wiedzieli, kim jestem i co chcą tym osiągnąć – mówi Jaś Kapela. Niestety, okazało się, że Polacy nie czują żartu i zaczęło się oburzenie, że firma nie powinna promować takiego ćpuna i debila jak ja, bo więcej tam nie zrobią zakupów. Co ciekawe, po odcięciu się ode mnie, x-kom podpadł z kolej liberalnym i lewicowym komentatorom, którzy również grozili, że nigdy tak nic nie kupią. Tak jest z usłużnością wobec ulotnej opinii publicznej mediów społecznościowych – nigdy nie uniknie się antagonizowania czy izolowania jakiejś grupy, bo jest ich po prostu zbyt dużo. Rozumiem, że łatwo dać się zakrzyczeć, kiedy jedna z nich jest wyjątkowa głośna. Ale zatrudniając trolla lekko się na to liczyło, co? Chyba po prostu ludzie od marketingu w x-komie mnie lubią – mówi Kapela, zapytany o potencjalne powody nawiązania współpracy. Jeden z chłopaków, z którymi gadałem od początku, czytał mojego „Janusza Hrystusa”. Książkę, której sprzedało się kilkaset egzemplarzy, więc to dość ekskluzywne grono. Uznali, że to będzie śmieszne, że mnie zatrudnią oraz dam im dodatkowe zasięgi. No i nie pomylili się, tylko niedoszacowali skali nienawiści jaka mnie otacza.  

Ta nienawiść do Kapeli może być lekko przeszacowana, właśnie przez specyfikę komentarzy w mediach społecznościowych. Niemniej, to wciąż interesujące zjawisko, szczególnie zajadłość, z jaką jest traktowany. To akurat małe piwo,  porównaniu z tym, co mnie spotkało po Hejt Parku – komentuje pisarz – ale nawet po zgłoszeniu do prokuratury strony „Nie dla islamizacji europy”. Oczywiście nieustająco zaskakuje mnie, że ludzie tak bardzo mnie nie lubią, ale to chyba nie jest o mnie, tylko o kondycji współczesnej Polski. Jest to dla mnie jakiś kosmos, że jeden występ w programie na YT będzie miał taki wpływ na moje życie. Kapela szuka w tym wszystkim jaśniejszych stron dla swojej internetowej osobowości: jednak wierzę, że hejt minie, sława zostanie. Ale czuję się ok. Oczywiście czasem przykro się to czyta, ale bywają też całkiem zabawne komentarze. Fakt, że to ja jestem wrogiem społeczeństwa, choć na wolności chodzą gwałciciele, mordercy Joli Brzeskiej, politycy, którzy zdefraudowali miliony itp, jest co najmniej komiczny. Wszystko stoi na głowie i trochę mnie to przeraża, ale generalnie jestem zadowolony z siebie. Co ciekawe, na niedoszły filmik zdążył zareagować sam Stanowski, który urósł do statusu głównego adwersarza Kapeli. Wiem, że Stanowski odmówił reklamowania naszego horroru, choć x-kom jest partnerem programu. Podobno miał powiedzieć, że Maja Staśko ani ja nie będziemy więcej u niego w programie. Szczerze wątpię, że uda mu się powstrzymać od komentowania moich, czy Mai działań. Ale też nie bardzo jestem w stanie słuchać go dłużej niż 30 sekund, więc nie wiem do końca, co tam pierdoli. 

Czy jest w tym wszystkim jakaś lekcja dla innych marek? Mówiąc szczerze, nie sądzę. Bądźcie odważni, nie poddawajcie się nastrojom tłumów – mówi Kapela i w pełni się z nim zgadzam, chociaż zdaję sobie sprawę, że woła na pustyni. Jasne, ludzie oczekują, że korporacje będę wychowywać za nich ich własne dzieci. Ale edukacja i moralizowanie to nie jest wasze zadanie. Choć może powinno być. Gdyby dzieci w szkołach uczyły się więcej o Janie Pawle II, to pewnie nie groziłyby mi nożem w wiadomościach prywatnych,. Żartuję, ale czasy nadchodzą ciężkie i potrzebujemy firm, które nie będę się bać instynktów stadnych. Przypominam, że nikogo nie skrzywdziłem, więc to nawet nie jest kryzys w social mediach, tylko huk pękających dup. Dla Kapeli skończyło się chyba dobrze, poza powiększeniem marki własnej (żyjemy w piekle, co wam powiem), ma również cięższą kiesę. Pieniądze dostałem, wystawiłem fakturę na miesiąc przed premierą. Całkiem spoko hajs jak na film, który nigdy nie ujrzy światła dziennego. Trudno o lepsze podsumowanie obecnego stanu systemu ekonomicznego, w którym przyszło nam żyć. 

WIĘCEJ