Bycie influencerką bywa niebezpieczne.

W dobie mediów społecznościowych, zakusów na bycie influencerem i popisywania się luksusowym stylem życia nawet wpływowym rosyjskim oligarchom trudno zachować anonimowość. Nie chodzi o to, że sami rosyjscy miliarderzy, na których sankcje nałożyły już USA, Wielka Brytania i UE popisują się swoim bogactwem. To raczej pasierbice, byłe żony i kochanki ujawniają, gdzie koledzy Putina ukrywają rozmaite aktywa. Dekady życia na najwyższym możliwym poziomie luksusu okazały się niezwykle korzystne dla śledczych tropiących aktywa usankcjonowanej rosyjskiej elity. W wielu przypadkach kilka nieostrożnych postów na Instagramie pozbawiło ich najlepszej ochrony: anonimowości.

Trzy tygodnie po tym, jak Rosja najechała Ukrainę, uwagę internautów przyciągnęła seria zdjęć na Instagramie, na których młoda Rosjanka robi dziubek na pokładzie luksusowego jachtu i pozuje w bikini na tle szmaragdowo niebieskiej wody. Dziewczyna ze zdjęć to Polina Kovaleva, domniemana pasierbica Siergieja Ławrowa rosyjskiego ministra spraw zagranicznych, która na co dzień mieszka w Londynie. Po udostępnieniu zdjęć na swoim koncie Wielka Brytania nie tylko bardzo szybko zamknęła przed nią granice, ale także przejęła londyński majątek rosjanki, który obejmował m.in. mieszkanie w dzielnicy Kensington za 4,4 mln funtów.

Kovaleva jest córką Swietłany Poliakowej, kochanki rosyjskiego ministra spraw zagranicznych, którą brytyjskie media nazywają nawet prawdziwą żoną Ławrowa, choć ten oficjalnie od lat 70. jest mężem Marii Ławrowej. Za viralową serią tweetów z Instagramowymi zdjęciami Poliny stoi grupa zespół aktywistów współpracujący z uwięzionym przywódcą rosyjskiej opozycji Aleksiejem Nawalnym.

Warto przejrzeć wątek na Twitterze opublikowany przez Marię Pevchick, szefową dochodzeń w Fundacji Antykorupcyjnej Navalny:

Darth Vader i Święta Księżniczka Olga

Oprócz pasierbicy Ławrowa jest też przypadek „Dartha Vadera”, czyli Igora Sieczina doradcy Putina i prezesa koncernu naftowego Rosnieft oraz jego luksusowego. To Instagramowe konto jego byłej żony jako pierwsze połączyło go z mega-jachtem o wartości 120 milionów dolarów. 85-metrowy statek o nazwie Amore Vero (kiedyś Św. Księżniczka Olga) może pomieścić 14 gości i 28 członków załogi i zajmuje 72. miejsce w rankingu 100 największych jachtów na świecie. Na rufie znajduje się basen, który w razie potrzeby zamienia się w lądowisko dla helikopterów, na górnym pokładzie jacuzzi otoczone miękkimi białymi kanapami dla relaksu; wewnątrz statku znajduje się pokój spa i winda. Jacht został skonfiskowany przez francuskich urzędników na początku tego miesiąca.

Nazwisko właściciela łodzi było długo skrywaną tajemnicą, Sieczin nigdy nie przyznał się do posiadania jachtu, a po jego rozwodzie z z Olgą nazwę jachtu zmieniono na Amore Vero. Jednak rosyjska niezależna gazeta „Nowaja Gazeta” oraz Organized Crime and Corruption Reporting Project (OCCRP)  znaleźli na portalach społecznościowych żony Sieczina zdjęcia, które wskazują, że Olga korzystała z jachtu między 2014 a 2015 rokiem.

The Organized Crime and Corruption Reporting Project

Sieczin pozwał „Nowaja Gazieta” w rosyjskim sądzie za artykuł łączący go z jachtem i wygrał sprawę, co skłoniło gazetę do opublikowania odwołania. Jednak Francuskie Ministerstwo Gospodarki i Finansów poinformowało w tym miesiącu, że Sieczin faktycznie jest głównym udziałowcem firmy będącej właścicielem Amore Vero.

Nie od dziś wiadomo, że w internecie nic nigdy nie ginie, dlatego należy uważać, co tam wrzucamy – ta lekcja chyba umknęła kobietom z życia rosyjskich oligarchów.

WIĘCEJ