Hardmade City Festival odwiedził Wrocław. Moc różnorodności okazała się receptą na świetny weekend

Drugi przystanek na hardmade’owej trasie – wrocławski Stara Odra Beach Bar.

Miniony weekend przypomniał nam, jak to jest być na festiwalu. Między innymi przez to, że czasami plany trzeba zmodyfikować pod wpływem pogodowych kaprysów. Druga, wrocławska odsłona Hardmade City Festival miała trwać trzy dni – ostatecznie z powodu piątkowego ulewnego deszczu trwała dwa. Ale żadne z zaplanowanych atrakcji nie przepadły, a zręcznie line-upowe przemeblowanie sprawiło, że ten weekend był intensywny i pełen wrażeń.

Wrocław nie ma dostępu do morza, ale ma coś równie dobrego – miejską plażę, która swoją aurą pozwala w każdej chwili wybrać się na, krótkie lecz wartościowe, mentalne wakacje. Bo właśnie w tak urokliwym miejscu, tuż nad rzeką, umiejscowiony jest Stara Odra Beach Bar, w którym odbył się Hardmade City Festival.

Hardmade City Festival / mat. pras.

Po piątku wody mogliśmy mieć dosyć. Ale i tak udaliśmy się w jej kierunku w sobotnie popołudnie. Ten został zainaugurowany przez, specjalizującego się w miękkich i przyjemnych dźwiękach, Whybę – DJ-a z lokalnej ekipy Regime. Równolegle mogliśmy zawitać do tekstylnego raju w postaci Street Wear Bazar, który proponował ciuchowy vintage. Początek wieczoru to występ live tego weekendu. Wrocławski duet Humble Buzz ma szerokie dźwiękowe horyzonty – grają własne kompozycje, dostarczają kreatywne covery znanych kawałków. Potrafią zagrać przyjemny indie pop, a zaraz potem pójść w stronę charakternego bluesa. I właśnie taki przekrojowy repertuar zaprezentowali. Krótko potem wystartowało z kolei silent disco, które miało być główną atrakcją piątkowej nocy. Podbić serca oraz uszy wszystkich słuchaczek i słuchaczy próbowała trójka DJ-ów – uzbrojony w disco groove Karl, eksplorujący deep house’owe uniwersum Masslow oraz wyspecjalizowany w R&B Endless. Rywalizacja była zacięta. Na końcu zwyciężyła jednak po prostu muzyka. Jeśli komuś wyborów było mało – jako alternatywę mógł wybrać set K-Rolla, który równolegle podrywał tłum do tańca.

Hardmade City Festival / mat. pras.
Hardmade City Festival / mat. pras.

Jak poradzić sobie z zakwasami od tańczenia? Najlepiej sesją plażowej jogi, która była pierwszą atrakcją niedzielnego popołudnia. Do ostatnich promieni słońca imprezę poprowadził z kolei dobry duch lokalnej sceny elektronicznej – po prostu DJ Duch. Alternatywą dla muzycznych uniesień były te miłosne – w niedzielę działał także speed datingowy zakątek dla wszystkich chętnych poznania kogoś nowego. Na koniec, nieco niekonwencjonalnie, można było rozruszać szare komórki za pomocą HARDquizu z nagrodami. Czy był faktycznie trudny? Każdy odpowie inaczej. My byliśmy jednak wyjątkowo easy-going podczas Hardmade City Festival we Wrocławiu.

Woda będzie także ważnym elementem następnej edycji cyklu. Hardmade City Festival w dniach 23-25 lipca zawita bowiem do gdańskiej 100czni. Więcej informacji na temat kolejnych edycji imprezy znadziecie tutaj. Dozo!

Hardmade City Festival / mat. pras.
WIĘCEJ