Wzbiera fala przeciwko statusowi quo.

Dzielenie muzyki według linii płciowej powinno być naprawdę zbędną czynnością w XXI wieku. Ale kiedy najpopularniejszy gatunek muzyczny w kraju wciąż pozostaje w miażdżącej części zmaskulinizowany – zarówno jeśli chodzi o osoby tworzące, same treści, jak i obieg opiniotwórczy, który branżę obsługuje (i wiem, że mogę być częścią problemu) – mimo wszystko szuka się znaków rozbijania tej dominacji. W 2021 jedną z największych sensacji była Young Leosia i pomijając jałowe dyskusje, czy przynależy do świata hip-hopu, warto się z tego cieszyć. Choćby przez utwór „Stonerki”, w którym baraż feminatywów ma wręcz historyczny wymiar. Jest w tym utworze inna raperka, która głośno zadebiutowała w ubiegłym roku, czyli Oliwka Brazil. Niestety, z każdym kolejnym wydanym kawałkiem zawód artystką rośnie, o czym zresztą pisała u nas Hania Szkarłat. Oliwka powtarza patriarchalne schematy i szuka potwierdzenia w męskim świecie, osłabiając potencjał swoich treści. To w zasadzie fascynujące, że poznaliśmy ją w orbicie Leosi, która na jej tle wydaje się być z zupełnie innego świata wartości. To nie jest moje miejsce, żeby rozliczać kobiety z tego, co mówią, ale niesmak po różnych tekstach Oliwki ma dość uniwersalny wymiar. Dlatego warto spojrzeć w inne rejony, gdzie podobne tematy są prezentowane w o wiele lepszy, sprawniejszy, a przede wszystkim bardziej autonomiczny sposób. 

W tych rejonach urzęduje choćby Ryfa Ri. Jej najnowszy singiel, promujący wydawnictwo z producentem Panamą, obfituje w świetne linijki. I owszem, w „POLODADI aka WYSIADKA” panuje dość, powiedzmy, girlbossiarska atmosfera, ale raperka pokazuje swoją siłę bez niepotrzebnych pojazdów w stronę innych kobiet (pozdro Oliwka), za to z pełną autonomią. Oh daddy / nie gonię taty / spłonął mi stanik / i mam na wacik. W tych czterech krótkich wersach dzieje się naprawdę sporo. Ukłon w stronę historii feminizmu, zabawa seksistowską kliszą dawania na waciki, rozprawa z figurą daddy’ego, która przecież jest dość toksyczna. Ryfa potrafi być fenomenalna i nawet jeśli nie do końca podszedł mi jej projekt z Reną i Wdową (który i tak polecam, bo ostatecznie Wyłącz to gówno to solidna propozycja), to jej ogromny potencjał sprawia, że zawsze chętnie sprawdzam nowości od niej. „POLODADI aka WYSIADKA” to głos niezależności, o wysokim stopniu sprawności językowej. Jak twierdzi raperka, nowy album, zatytułowany ELO POLO IDEOLO, ma być większym wejściem w mainstream, czemu serdecznie kibicuję, bo tak przemyślanych i kreatywnych treści nigdy mało. Nowy album ma zmienić to, czego mi do tej pory u niej brakowało, czyli bardziej mainstreamowego, czy ściślej – nowoczesnego – brzmienia. Zarówno WRR, jak i skład WCK, w którym także udziela się Ryfa, za często wpadały w truskulowe pułapki i powtarzanie amerykańskich klisz z lat 90-tych ubiegłego wieku. ELO POLO IDEOLO może pójść po innej linii (co już sygnalizuje singiel), co może być nie tylko dobre dla mojego gustu (który przecież zupełnie nie liczy się wobec artystycznych ambicji raperki), ale przede wszystkim da jej większą rozpoznawalność, na co zdecydowanie zasługuje. Biorąc pod uwagę miałkość tematów, treści i sposobów ich podawania w rapowym mainstreamie, Ryfa może tu sporo namieszać, a i zmotywować resztę towarzystwa do bardziej ambitnego podejścia. Bo co z tego, że te płyty sprzedają się jak świeże bułeczki, skoro za miesiąc już nikt o nich nie będzie pamiętał (np. Hotel Mafija).

Skoro już wspomniałem girlbossiarstwo, to koniecznie muszę wspomnieć także o najnowszym singlu Marianne z gościnnym udziałem AdMy. „Odbijaj” to szydera z męskiej napinki, żałosnych przymiłek i toksycznych komentarzy, szczególnie w internecie. Utwór pojawił się w podobnym czasie, co „POLODADI aka WYSIADKA”. Wysiadka, odbijaj – rapowe dziewczyny wybijają się na niepodległość, odsyłając polskich facetów z kwitkiem. Co prawda to realizacja pewnego tropu obecnego w amerykańskim hip-hopie od czasów Lil’ Kim, ale świetnie, że i w Polsce pojawiają się takie treści. Mówimy o scenie, na której jeszcze przez długi czas kobiety będą służyć za akcesoria w teledyskach, nawet u rzekomo progresywnych raperów. Ton, jaki przybierają Ryfa Ri, Marianne i AdMa jest pewny siebie i kategoryczny. U tych drugich brakuje tego lirycznego ostrza, którym z taką sprawnością włada Ryfa, ale „Odbijaj” jest solidnym kawałkiem, z kilkoma naprawdę celnymi linijkami. Będziesz miała swój prime, jak odpalisz Amazon nawija w którymś momencie AdMa. Piszą o tej łaciatej: piękny syf masz na blacie / Robisz siarę tacie, rapuje Marianne, nawiązując do swojego bielactwa (pozdrawiam serdecznie, też jestem łaciaty i lubię swoje plamy!). To ważne wersy, krytykujące absolutnie toksyczną tendencję męskiego komentariatu, który z jakiegoś powodu ubzdurał sobie, że pierwszą reakcją na kobietę jest krytykowanie jej wyglądu. Obie raperki uderzają w agresywny, szyderczy ton, co absolutnie pasuje do tematyki utworu – z kruchym konstruktem, jakim jest polska męskość, nie ma co się szczypać. 

Oczywiście, Ryfa Ri, Marianne, czy AdMa przynajmniej na razie nie mogą nawet marzyć o zasięgach wykręcanych choćby przez Young Leosię, nie mówiąc o pierwszym seksiście rodzimego rapu, Maliku Montanie. Ale fala wzbiera, budując lepszą i bardziej różnorodną wizję muzycznej przyszłości. Jak kocham rap, tak jego toksyczny charakter, podyktowany absolutną maskulinizacją sceny, jest tym, co ściąga go w dół najmocniej. Biję się w piersi, bo my w mediach też za rzadko wskazujemy na hip-hopowe patologie. Jedni robią to z konformizmu – nie chcą podpaść wytwórniom i artystom, z którymi wolą żyć na dobrych warunkach – inni z lenistwa, a jeszcze pozostali są po prostu seksistami i obrońcami statusu quo. Z girlbossiar łatwo się śmiać, ale do czasu. Bo kiedy przychodzą z takimi kawałkami, jak „POLODADI aka WYSIADKA”, nie ma co zbierać. 

WIĘCEJ