Omikron hula w najlepsze, imprezki odbywają się sporadycznie, zresztą lepiej zachować ostrożność i kluby, które pozostają otwarte i tak omijać szerokim łukiem. Co więc zrobić z nadmiarem wolnego czasu? Może to wreszcie ten moment, by nadrobić kulturalne zaległości i wybrać się na dobrą wystawę. Dlatego, żeby oszczędzić wam pracy, przejrzeliśmy i odwiedziliśmy różne galeryjne i muzealne propozycje w kraju, wybierając te najciekawsze.

WARSZAWA

W półśnie widzę legendy, które żyją we mnie to wystawa Loli Szlupowicz i Filipa Preisa, która opowiada o opowiada trudnych do odczytania, lecz obecnych w człowieku wspomnieniach. Mamy wrażenie, jakby funkcjonowały gdzieś na krawędzi zmysłów, związane z doświadczeniem, które nas dotyczy, lecz my go (jeszcze?) nie przeżyliśmy. Najczęściej takie wspomnienia ignorujemy, traktujemy jak pomyłki – lekceważymy sny, gesty, wrażenia, które skądś się wzięły, mają swoje źródło. To specyficzne doświadczenie Lola i Filip eksplorują w swoich dziełach.

Filip: Czy masz czasem poczucie, że widzisz po raz pierwszy coś już ci znanego? Czy spotyka cię uczucie zżycia z obrazem nigdy wcześniej niewidzianym? Czy patrząc na obraz miewasz wrażenie, że możesz go także poczuć, jakby dotykał cię po skórze? W jaki sposób można poprzez spojrzenie poczuć zapach, ciepło promieni światła, czyjąś obecność, brak czegoś? „Visions” to odpowiedź na te pytania. Na granicy snu, rzeczywistości balansuje i kreuje sytuacje posiadające otwarty początek, środek i koniec. Fotografie są zaproszeniem dla odbiorcy do eksplorowania i interpretowania ich w dowolny sposób, filtrując je przez ich wyobraźnię, wspomnienia, skojarzenia i emocje.

Lola: Fotografie Filipa wchodzą w dialog z moimi rzeźbami, które z kolei skupiają się na ujmowaniu wewnętrznych lęków, mar i snów w formę fizyczną podążającą ku abstrakcji. W dziełach tych elementy ludzkiej cielesności „wyłaniają się” tu i ówdzie, tak jak owe myśli w przypadku których jesteśmy zaskoczeni kiedy pojawiają się w naszej głowie. W tej cielesności i jej zatarciu wyraża się moja fascynacja ideą freudowskiego das Unheimliche, czyli niepokoju wzbudzonego przez przekraczanie granic między światami życia i śmierci, biologii i mechaniki.

Wystawę zobaczyć można do 20 stycznia 2022 roku w galerii Serce Człowieka przy ul. Nowy Świat 63 (1 piętro). W dni robocze wymagana rezerwacja na dzień przed, tel. 791 731 123.

22 stycznia weźcie udział w performansie WAR WATER COMPANY, na który zapraszają Extinction Rebellion oraz kolektyw Przyszła Niedoszła (Alicja Paszkiel, Lena Pierga, Paula Jędrzejczak, Marta Matysiak, Asia Ogińska). To połączenie targów militarnych, bankietu, prezentacji produktów użytkowych dla seniorów oraz telesprzedaży w stylu Mango TV. War Water Company to fikcyjna marka, która produkuje akcesoria do przemycania wody w czasie kryzysu i bogaci się na katastrofie klimatycznej. Roztop się w dystopijnej rzeczywistości, w której walka o wodę staje się częścią stylu życia.

Od lat War Water Company towarzyszy Ci w codziennym życiu, a także podczas celebracji pięknych momentów. Przez dekady zmienialiśmy się aby sprostać Twoim oczekiwaniom i potrzebom. Tak jest do dzisiaj. Świat wokół nas nieustannie się zmienia. Jeśli chcemy rozwijać się jako firma, musimy aktywnie uczestniczyć w tych zmianach. Nowe modele akcesoriów do przemytu wody mają wszystkie cechy zwyczajnych pojemników na wodę, lecz kryją także niespotykane wcześniej możliwości. Zostały zaprojektowane z myślą o aktywnym trybie życia i wygodzie, a ich wygląd jest klasyczny i ponadczasowy. Wszystkie modele są w stanie pomieścić aż do 600 mililitrów wody. Chcemy sprostać oczekiwaniom i potrzebom naszych klientów tworząc produkty, które dają nadzieję na lepsze jutro.

Warto zajrzeć również do pawilonu Muzeum Sztuki Nowoczesnej nad Wisłą, gdzie do 13 lutego zobaczyć można wystawę Kto napisze historię łez. Ta kolektywna wystawa prezentuje prace artystek, dotyczące praw kobiet, w szczególności relacji między kobiecym ciałem a represyjnym prawem. Tytuł wystawy został zapożyczony z pracy amerykańskiej artystki Barbary Kruger, której dzieła są również częścią ekspozycji. Celem wystawy jest wyjęcie tematu aborcji spod władzy politycznych klisz. Prace z całego świata i rozmaitych dekad opierają się na prawdziwych historiach i wprowadzają do swoich realizacji całe spektrum wizualno-poetyckich odniesień, wyobrażeń i symboli, które oddają złożoność doświadczenia związanego z byciem w ciąży i aborcją.

Wystawa otwarta jest do 13 lutego w Muzeum nad Wisłą przy Wybrzeżu Kościuszkowskim 22.

LUBLIN

W Galerii Labirynt w Lublinie obecnie otwarte są dwie ciekawe wystawy. Pierwsza z nich zatytułowana Będzie dobrze, trzeba tylko wszystko zmienić i otwara w rocznicę ogłoszenia stanu wojennego na terytorium PRL prezentuje fotografie Archiwum Protestów Publicznych i Chrisa Niedenthala z okresu 1981-1983. i mówi o oporze wobec autorytarnego państwa. Kolejna wystawa Działanie na żywo prezentuje prace trzech polskich artystek: Anety Grzeszykowskiej, Aleksandry Kubiak i Joanny Rajkowskiej. Ekspozycja porusza temat więzi rodzinnych, doświadczenia traumy, utraty i żałoby oraz procesów (re)integracji podmiotu.

Będzie dobrze, trzeba tylko wszystko zmienić otwarta jest do 27 lutego, a Działanie na żywo zobaczyć można do 30 stycznia w Galerii Labirynt przy ul. Ks. Jerzego Popiełuszki 5 w Lublinie.

TRÓJMIASTO

Do końca weekendu (16 stycznia) w Państwojej Galerii w Sopocie można obejrzeć wystawę My i psy, psy i my, która ma na celu uświadomienie wszechobecności „najlepszego przyjaciela człowieka” – czyli psa, w naszym otoczeniu, a co za tym idzie w świecie sztuk plastycznych. Ekspozycja prezentuje dzieła sztuki polskiej z najróżniejszych dziedzin – rysunku, obrazów i rzeźb – od XVIII wieku, poprzez sztukę XIX wieku i dwudziestolecie międzywojenne, aż po dzień dzisiejszy. Zrealizowana została w oparciu o zbiory publiczne (Muzeum Narodowe w Warszawie, Muzeum Okręgowego w Toruniu) i prywatne (kolekcjonerzy, artyści i osoby prywatne).

Gdyby jednak ktoś nie załapał się na psią wystawę w Sopocie koniecznie należy zobaczyć Kolekcję w działaniu w NOMUS-ie, Nowym Muzeum Sztuki w gdańskiej stoczni. Zgromadzone w muzeum dzieła świetnie pokazują, że sztuka współczesna wcale nie jest hermetyczna, a wręcz przeciwnie – otwarta na ludzi i odbiór.

WROCŁAW

Z kolei będąc we Wrocławiu należy zobaczyć LONG LVIVE LVIV. СЛАВА ЗА БРЕСЛАВА autorstwa kolektywu artystycznego Slavs and Tatars, która otworzyła się galerii OP ENHEIM. Ekspozycja przywołuje splecione historie Lwowa i Wrocławia ze szczególnej perspektywy orientalizmu. Po II wojnie światowej, kiedy Lwów stał się częścią Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, polska ludność miasta została zmuszona do przesiedlenia się do Wrocławia – niemieckiego miasta przyznanego Polsce na konferencji poczdamskiej jako rekompensatę za utratę ziem wschodnich. Wraz z przesiedlaną ludnością także naukowcy z renomowanego Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie (dziś Uniwersytet Narodowy im. Iwana Franki) zostali zmuszeni do ucieczki, a większość objęła stanowiska na Uniwersytecie Wrocławskim. Jednak jeden kluczowy wydział nie przetrwał tej deportacji. Slavs and Tatars, oprócz serii rzeźb społecznych, zaprojektowali związaną z lwowskim uniwersytetem kolekcję merchandisingową.

Ponad siedemdziesiąt pięć lat po tym, jak historia Lwowa i Wrocławia połączyła się po raz pierwszy, kwestia migracji nadal pozostaje istotna i niezrozumiana, zarówno na świecie, jak i w Polsce. Wystawa skłania do zastanowienia się, w jaki sposób granice państw i wyobrażenia o własnej tożsamości wpływają na wiedzę i władzę, zwłaszcza w kontekście trwającej obecnie migracji ze Wschodu do Polski.

Wystawa otwarta jest do 31 stycznia w OP ENHEIM przy Placu Solnym 4 we Wrocławiu.

WIĘCEJ