Nie daj sobie wmówić, że jest inaczej.

Najnowszy odcinek Euforii był chyba najgorszym dotychczas. Jak zapewne większość oddnych fanów i fanek seans skończyłam zirytowana przede wszystkim poprowadzeniem wątku z Jules, Elliotem i Rue (Czy nie mamy dość fetyszyzowania lesbijek w popkulturze?), ale o tym kiedy indziej. Od początku sezonu Cassie jest w rozsypce i po raz kolejny przez cały odcinek użalała się nad sobą, choć w jej wilgotnych od płaczu oczach tym razem pojawił się nawet przebłysk szaleństwa. Cały odcinek był dość chaotyczny, ale scena w jacuzzi w szczególności zapadła mi w pamięć. Nie dlatego, że przypomina komiczne nieporozumienie z sitcomu, którego kulminacją był obrzydliwy dowcip w postaci rzygającej nadmiarem alkoholu i bulgoczących emocji Cassie oraz jej płaczliwych przeprosin. W tej scenie jednak najbardziej zainteresowała mnie Maddie, która łapie Nate’a za słówka, wywołując napiętą kłótnię, kiedy ktoś wspomina, że są znów są razem. Rozmowa przebiega mniej więcej tak:

Maddy: Nie zeszliśmy się.
Cassie: Nie?
Nate: Nie!
Maddy: Dlaczego powiedziałeś to pierwszy?
Nate: Bo się nie zeszliśmy.
Maddy: Wiem, ale dlaczego mówisz tak zdecydowanie?
Nate: Wcale nie.
Maddy: Tak to brzmi.
Nate: Odpowiadam na pytanie.
Maddy: Nie musiałeś, ale to zrobiłeś.

Rozumiecie, o co chodzi. Gdy rozmowa nabiera tempa, Maddy oskarża Nate’a za to, że zawsze ją gaslightuje. Pierwsze co przyszło mi do głowy, było: przesadza, czepia się, na siłę szuka spiny. Dlaczego? Przecież wiedziałam, że Maddy ma rację, a Nate wypalił z szybkim nie!, ponieważ chce uniknąć zaognienia konfliktu z Cassie, z którą sypia w sekrecie. Skąd więc ta reakcja? To chyba kwestia silnego zaprogramowania przez społeczeństwo. Wszystkie dowcipy i anegdoty o męczących dziewczynach i trujących dupę żonach odcisnęły piętno. To lata utrwalania stereotypu, że kobiety to emocjonalne histeryczki, które wyolbrzymiają, a ich słowa należy zawsze traktować z przymrużeniem oka, nawet gdy są ofiarami przemocy tak, jak Maddie. Bo gaslighting właśnie tym jest, formą przemocy emocjonalnej.

Czy kiedykolwiek kwestionowałxś swoje swoje stanowisko podczas kłótni? Zaczxłaś wątpić w słuszność czegoś, o czym byłxś przekonany_a? Ostatecznie ciężko było ci nawet sobie przypomnieć, dlaczego właściwie musisz udowadniać, że masz rację i ostatecznie zaczxłeś przepraszać? To właśnie gaslighting, czyli technika manipulacji, która podważa postrzeganie rzeczywistości przez człowieka. Osoba stosująca gaslighting zazwyczaj chce, abyś zwątpił w siebie i polegał na jej wersji rzeczywistości. Kiedy ktoś cię gaslightuje kwestionujesz siebie, swoje wspomnienia, wydarzenia i spostrzeżenia i nawet emocje. Często po komunikacji z osobą, która gaslightuje można czuć się oszołomionym i zastanawiać się, czy coś jest ze mną nie tak. Gaslighter wpędza w poczucie winy, twierdzi, że druga osoba jest przewrażliwona i się czepia. To zjawisko najczęściej występuje w romantycznych związkach, ale pojawia się również w między przyjaciółmi, członkami rodziny, a nawet współpracownikami.

Skąd wzięła się nazwa gaslighting? Termin pochodzi od sztuki Patricka Hamiltona z 1938 roku, znanej w Ameryce jako Angel Street, a później rozwiniętej w filmie Gas Light (polski tytuł: Gasnący płomień) Alfreda Hitchcocka. Fabuła skupia się na manipulującym mężu, który próbuje wmówić żonie, że traci rozum, dokonując subtelnych zmian w swoim otoczeniu, w tym powoli i systematycznie przyciemniając płomień lampy gazowej. Nie tylko zakłóca jej otoczenie i sprawia, że wierzy, że jest szalona, ale także nadużywa i kontroluje ją, odcinając ją od rodziny i przyjaciół. W konsekwencji żona zaczyna kwestionować siebie, swoje uczucia, percepcje i wspomnienia. Ponadto odnosi wrażenie, że jest neurotyczna, nadwrażliwa i nie ma kontroli – co jest właśnie celem gaslightingu, by ofiara czuła się nieswojo i nie była pewien, co jest prawdą, a co nie. Ponieważ film był niezwykle adekwatnym przedstawieniem kontrolujących i toksycznych zachowań, stosowanych przez manipulantów, psychologowie i terapeuci zaczęli określać ten rodzaj emocjonalnie znieważającego zachowania właśnie jako gaslighting. Koncepcja gaslightowania zyskała na popularności podczas kadencji Donalda Trumpa, a słownik Oxford Dictionary wytypował gaslighting, jako jedno z najpopularniejszych słów 2018 roku. Mimo iż w krajach anglojęzycznych gaslighting wydaje się już mocno przerobionym tematem, a odniesienia do tego typu przemocy emocjonalnej pojawiają się nawet w telewizyjnych dramatach dla nastolatków_ek, odnoszę wrażenie, że w Polsce gaslighting pozostaje wciąż dość niezbadanym i zapewne nie do konca zrozumianym zjawiskiem. Czy to wyłącznie kwestia językowa, czy może raczej następstwo życia w konserwatywnym światopoglądowo społeczeństwie, dla którego pewne niuanse psychologiczno-społeczne pozostają w dużej mierze abstrakcją lub po prostu małoistotnymi bzdurami? Tak czy inaczej, o gaslightingu warto się dowiedzieć więcej, bo każdy rodzaj przemocy w każdej relacji może mieć opłakane skutki.

Ludzie nie rodzą się gaslighterami, to efekt funkcjonowania w społeczeństwie i uczenia się, co działa. Świadkowie i świadkinie oraz osoby, które odczuwają skutki gaslightingu wiedzą, jak potężne jest to narzędzie. To strategia poznawcza do samoregulacji i współregulacji, najzwyczajniej w świecie to sposób na kontrolowanie chwili i drugiej osoby, zduszenie konfliktu, złagodzenie własnego uczucia niepokoju i odzyskanie władzy. Osoby stosujące gaslighting zrzucają odpowiedzialność za relację na drugą osobę, która nieustannie musi dbać o zadowolenie tej pierwszej. Gaslighterzy stają się ekspertami w namierzaniu słabych punktów, znają wrażliwość i podatność na zranienie drugiej osoby, co często wykorzystują. Warto też jednak zaznaczyć, że gaslighterzy mogą być nieświadomi_e swojej manipulacji, takim osobom brakuje samoświadomości lub mogą po prostu wierzyć, że mówią, jak jest. Kluczowymi oznakami gaslightingu są: okłamywanie lub zatajanie, odwracanie uwagi, zapominanie lub zaprzeczanie, dyskredytowanie, trywializowanie i bagatelizowanie uczuć i doświadczeń drugiej osoby.

O ile warto być uważnym_ą na oznaki manipulacji, przede wszystkim istotne jest, by oddzielić gaslighting od zwykłej kłótni i niezgody, które w związkach zdarzają się często i są nawet dość istotne dla relacji. Nie każdy konflikt wiąże się z gaslightingiem i oczywiście istnieją zdrowe sposoby rozwiązywania konfliktów. Gaslighting jest inny, ponieważ tylko jedna strona słucha i rozważa perspektywę drugiej osoby. Gdy ktoś neguje twoją percepcję, twierdząc, że się mylisz lub mówiąc, że twoja reakcja emocjonalna jest w jakiś sposób szalona, nie na miejscu lub dysfunkcyjna, warto się temu przyjrzeć, zaczerpnąć rady wśród bliskich, którzy_e mają inną perspektywę. Ofiary gaslightingu nie są przewrażliwione czy czepialskie. Oczywiście niektórzy ludzie mogą być bardziej podatni na krzywdę emocjonalną niż inni z rozmaitych powodów. Każdy ma swoje granice, które sam_a wyznacza, ale gaslighting nigdy nie dotyczy indywidualnych różnic osobowości. Chodzi o zachwianie percepcją rzeczywistości, a emocje – te negatywne, jak i te pozytywne informują nas o nas samych. Dlatego warto ufać intuicji i gdy nie czujemy się z czymś ok, warto przyjrzeć się danej sytuacji i zastanowić, co naprawdę jest tam nie tak.

WIĘCEJ