Eksperyment niemieckich naukowców nadzieją dla branży koncertowej w trakcie pandemii.

Z doświadczenia wynika, że odpowiednio przygotowane eventy nie stanowią dużego ryzyka transmisji wirusa.

Latem pisaliśmy o tym, że niemieccy naukowcy chcą przeprowadzić eksperyment, który ma pomóc w określeniu, czy koncerty w dobie pandemii są rzeczywiście zagrożeniem. Jego wyniki już są i powinny bardzo ucieszyć branżę eventową. 

Zespół z Uniwersytetu Marcina Lutra w Halle i Wittenberdze pod przywództwem doktora Stefana Moritza zebrał 1400 ochotników i ochotniczek w Quarterback Immobilien Arena w Lipsku. W trakcie 10 godzin badani przeprowadzali różne scenariusze aktywności, które mogą wydarzyć się w trakcie dużych zebrań społecznych, wystąpił również niemiecki gwiazdor Tim Bendzko. Uzbrojeni w maseczki, żel dezynfekujący i nadajniki lokacyjne symulowali rozmaite poziomy społecznego dystansu i testowali obostrzenia sanitarne. 

Wyniki są zadowalające. Doktor Moritz ocenił ryzyko transmisji wirusa w tych warunkach na bardzo niskie, pod warunkiem, że zachowane są obostrzenia dotyczące ilości ludzi zachowujących reżim sanitarny. Kluczowym czynnikiem okazał się też przewiew powietrza. Badanie pokazało, że największym zagrożeniem były sytuacje zmniejszające dystans społeczny – przerwy w występach i sam moment przybycia publiczności.

Wyniki eksperymentu to dobra podstawa to prób walki o umożliwienie organizacji koncertów, oczywiście z zachowaniem skutecznych reżimów sanitarnych i dystansu społecznego. Całe wyniki badań możecie znaleźć TUTAJ

WIĘCEJ