Feudalizm jest wciąż żywy i ma się dobrze w dzisiejszym świecie korporacji.

Feudalizm był podstawowym systemem gospodarczym średniowiecza. Powstał przede wszystkim w odpowiedzi na dwa istotne problemy, z jakimi borykali się królowie: stale buntujący się lud i niemożność uprawiania własnej ziemi.  System feudalny powstał, aby rozwiązać te problemy. Król oddawał szlachcie, baronom i biskupom części ziemi zwane lennami w zamian za ich usługi i lojalność. Chłopi znajdowali się na samym dole klasy niższej i zmuszani byli do pracy na roli w zamian za ochronę od swojego pana. Takie rozwiązanie nie tylko dawało królowi kontrolę nad ziemią, ale i nad ludźmi. Feudalizm opierał się na hierarchii zwierzchnictwa, władzy i praw sięgającej od monarchów w dół i tworzył skomplikowaną sieć zależności, które naruszały praktycznie wszystkie podstawowe prawa człowieka.

Obecnie panuje przekonanie, że nowoczesne struktury społeczno-polityczne coraz bardziej przypominają te, które znajdowały się w społeczeństwach feudalnych. System kapitalistyczny przeżywa kryzys. Pandemia COVID-19 pogłębiła nierówności ekonomiczne. Ogólnoświatowe lockdowny wyeliminowały konkurencję w postaci małych i średnich przedsiębiorstw, umożliwiając rozwój monopoli i oligopoli. Największym przegranym pandemii jest klasa średnia. W 2020 roku przez cały świat przeszła fala masowego bezrobocia, zamknęło się mnóstwo mniejszych firm. Tymczasem dziesięcioro najbogatszych ludzi na świecie ponad dwukrotnie zwiększyło swój majątek, wchodząc z 700 miliardów dolarów na 1,5 biliona dolarów w ciągu pierwszych dwóch lat pandemii. Jednocześnie dochody 99 procent ludzkości spadły, a w ubóstwie żyje ponad 160 milionów więcej osób niż przed COVID-19.

To zjawisko sprawiło, że zaczęto mówić o wykształceniu się nowego systemu gospodarczego zwanego nowym feudalizmem lub technofeudalizmem. Nowy feudalizm cofa nas do modelu społeczeństwa, jakie istniało w średniowieczu, o zmniejszonej mobilności społecznej i większej koncentracji władzy. W neofeudalnym świecie, podobnie jak w średniowieczu, klasa średnia traci prymat, ponieważ małe firmy upadają, a nawet zamożne rodziny stają przed perspektywą dołączenia do szeregów wciąż powiększającej się klasy pozbawionych własności chłopów pańszczyźnianych. Ostateczny cios klasie średniej zadała pandemia. Lockdowny sprawiły, że bogaci stali się znacznie bogatsi. Zwykli obywatele nie mają praktycznie żadnego wpływu na to, co ich rząd robi, kształtowanie polityki rządów w ciągu ostatnich kilku dekad odzwierciedla preferencje elit gospodarczych i grup wspólnego interesu. Kto wie, co czeka nas jeszcze w konsekwencji wojny w Ukrainie i kompletnego zapadu systemu gospodarczego Rosji.

Technofeudalizm czy kolejna transformacja kapitalizmu?

O technofeudalizmie pisze Janis Warufakis na łamach Project Syndicate, były minister finansów w Grecji, którego zniuansowane analizy kryzysu z 2008 roku są jednym z ważniejszych głosów wśród lewicowych krytyków globalnej gospodarki. Warufakis twierdzi, że nie jest to kolejna transformacja kapitalizmu. Owszem kapitalizm przeszedł dwie intensywne transformacje od końca XIX wieku, ale obecnie przechodzimy bardziej dogłębną, nieznaną wcześniej zmianę. Pierwsza wielka transformacja nastąpiła wraz z drugą rewolucją przemysłową, gdy z idei wolnej konkurencji powstały jawne oligopole. Odkąd opanowanie zjawisk elektromagnetycznych otworzyło drogę dla wielkich sieci biznesowych i megabanków, które były potrzebne do ich finansowania, historię zaczęli popychać naprzód Ford, Edison i Krupp, a nie rzeźnik, piwowar i piekarz z pism Adama Smitha – pisze Janis Warufakis. Tym samym wstąpiliśmy w trudny czas megadługów i megazwrotów z inwestycji, który w końcu doprowadził do kryzysu z 1929 roku i polityki Nowego Ładu. Po II wojnie światowej systemu z Bretton Woods, który nałożył na każde państwo obowiązek stosowania polityki monetarnej, której jednym z celów było doprowadzenie do stabilizacji kursów i powszechnej wymienialności walut krajów członkowskich Międzynarodowego Funduszu Walutowego na złoto. W ramach systemu Bretton Woods funkcjonowały dwie strefy walutowe: funta szterlinga i franka francuskiego, do których należały kraje ekonomiczne powiązane z Wielką Brytanią i Francją. Nowy porządek monetarno-finansowy wolnorynkowego świata zachodniego zapewnił krótki okres spokoju, jednak system z Bretton Woods zaczął się załamywać 1971 roku, gdy Stany Zjednoczone zawiesiły wymienialność dolara na złoto. Tak nastąpiła druga przemiana kapitalizmu.

Rosnący amerykański deficyt handlowy stał się motorem popytu łącznego dla całego świata, a Stany Zjednoczone rozkręciły fazę najbardziej energicznej globalizacji kapitalizmu. Stały dopływ zysków eksporterów niemieckich, japońskich, a później chińskich, wracał na Wall Street, która finansowała cały ten system. Jednak by odgrywać tę rolę, przedstawiciele Wall Street zażądali wyswobodzenia ze wszystkich ograniczeń, jakie nałożył na nich Nowy Ład i system z Bretton Woods. Dzięki tej deregulacji kapitalizm oligopolistyczny przekształcił się w kapitalizm sfinansjalizowany. Tak jak wcześniej Ford, Edison i Krupp zastąpili rzeźnika, piwowara i piekarza, tak teraz nowymi bohaterami kapitalizmu stali się Goldman Sachs, JP Morgan i Lehman Brothers – podsumowuje Warufakis.

Wszystko zmieniło się po kryzysie w 2008 roku, kiedy banki centralne państw z grupy G7 połączyły swoje siły, by wydobyć globalnego świata finansów z otchłani bankructwa, pojawił się głęboki brak ciągłości. Dziś globalna gospodarka nie jest już napędzana generowaniem prywatnych zysków, a stałym tworzeniem pieniędzy przez banki centralne. Jednocześnie ekstrakcja wartości odbywa się w coraz mniejszym stopniu w ramach rynków, a w coraz większym na platformach cyfrowych, jak Facebook i Amazon, które nie funkcjonują już jak firmy oligopolistyczne, lecz raczej prywatne księstwa lub majątki.

Dolina Krzemowa jako wielkie lenno

Jednym z bardziej zaskakujących trendów ostatnich dziesięcioleci jest sukces gigantycznych monopoli technologicznych w tworzeniu własnych systemów prawnych i izolowaniu się od publicznych regulacji. Podczas gdy konstytucyjne ograniczenia nadzoru rządowego chronią obywateli przed nieuzasadnionymi przeszukaniami, konfiskatami i inwigilacją przez konstytucyjne ograniczenia nadzoru rządowego, giganci technologiczni wiedzą o nas znacznie więcej niż rząd i to za naszą zgodą.

Olbrzymia branża technologiczna zwalczyła próby uregulowania wykorzystania danych osobowych. Firmy takie jak Google, Apple i Amazon wymyśliły własne orzecznictwo, ukryte w niejasnych warunkach świadczenia usług, reguluje zgodę użytkowników na komercyjne wykorzystanie danych osobowych. Monopolom technologicznym udało się również stworzyć własny system prawny, który reguluje ich relacje z rzeczywistymi lub potencjalnymi konkurentami komercyjnymi na ich korzyść. Na przykład Amazon ma umowy z 2,5 milionami sprzedawców zewnętrznych, którzy wykorzystują jego witrynę do sprzedaży swoich produktów. Umowy te są opracowywane przez Amazon dla własnej korzyści, często kosztem zewnętrznych dostawców, którzy są zarówno użytkownikami platformy Amazon, jak i rywalami konkurującymi z własną ofertą Amazona. Odgrywając rolę zarówno dostawcy platformy, jak i konkurenta, Amazon jest w stanie zaangażować się w strategiczne ustalanie cen i marketing dzięki lepszemu dostępowi do danych dotyczących zakupów konsumenckich. Sprzedawcy muszą również uiścić podstawową opłatę za subskrypcję, opłaty za polecenie i dodatkowe opłaty, jeśli Amazon zapewnia realizację zamówienia i dostawę. Oczywiście Amazon wymaga od wszystkich swoich niezależnych sprzedawców podpisania znanej już klauzuli arbitrażowej, wymagającej zgłaszania sporów do arbitra wybranego przez Amazona. Większość z tych zapisów powinna być nielegalna, ale tak nie jest.

Jak to wszystko jest możliwe? W przypadku braku wyrównawczych regulacji publicznych branża po prostu tworzy własne prawo prywatne, wykorzystując własną siłę rynkową do zwiększania zysków i izolowania się od konkurencji lub nadzoru rządowego. Jest prawem samym w sobie, a im potężniejszy jest przemysł, tym więcej ma sojuszników wśród polityków.

Podobnie jak stara klasa feudalna, nowa nowi panowie są stale zaangażowana w wojnę o terytorium. Chcą uchwycić, jak więcej cyfrowych nieruchomości i zwiększyć ich kontrolę nad danymi i nowymi technologiami, takimi jak sztuczna inteligencja. Wielkie firmy technologiczne za wszelką siłę chcą zachować monopol, nie przestrzegają również prawa suwerennego ani podatkowego. Władza jest coraz bardziej koncentrowana w rękach niewielu jak Bezos, Musk, Gates czy Zuckerberg. Osoby te mają one moc interweniowania w lokalną politykę kraju i manipulowania dyskursem politycznym, ponieważ mają dużą kontrolę nad danymi. Oprócz mediów społecznościowych firmy takie, jak Amazon czy Google mają  kontrolę nad tradycyjnymi mediami, w których promują idee anarchistyczne wśród mas. Ponad wszystko cenią sobie wolność słowa, która niekontrolowana może  doprowadzić do katastrof politycznych. Widzimy też wzrost w zasobach cyfrowych w postaci kryptowalut czy rosnącej popularności NFT, co sprawia, że nasze społeczeństwo będzie jeszcze bardziej oligarchiczne, wyzyskujące, irracjonalne i nieludzkie.

WIĘCEJ