Reblogowanie na Tumblrze z początku lat 2010. to głównie okładki albumów Arctic Monkeys, Crystal Castles i The Kooks, wszystko w galaktykę i obsesja na punkcie bohaterów_ek serialu The Skins. Przedstawicielom_kom pokolenia Z i milenialsów Tumblr służył jako internetowy pamiętnik, był bramą do innego, może niekoniecznie lepszego, ale na pewno cooler świata. Wszystkim na Tumblrze wydawało się, że nikt z zewnątrz ich nie rozumie, to bezpiecznie miejsce imprezowych buntowniczek i ponurych samotniczek, które trochę zbyt poważnie traktowały przynależność do danego domu w Hogwarcie. Estetyka dziewczyny z Tumblra to Converse, ewentualnie czarne vansy, połączenie szortów, rajstop i zakolanówek, T-shirt z logo Jacka Danielsa, grzywka na bok, dżinsowe kurtki, kocie oko i chunky obcas – najlepiej z ćwiekami i od Jeffreya Campbella.

Zaledwie osiem lat wystarczyło, by już patrzeć nostalgicznie na szczyt ery Tumblra. Dlaczego? Przede wszystkim od tamtego czasu tak wiele się zmieniło, że 2014 naprawdę wydaje się należeć do innego porządku. Ponadto dla wielu faza ta przypadła na sam koniec dzieciństwa, nic więc dziwnego, że wracamy do Tumblra, a przynajmniej jego estetyki, jako do bezpiecznego miejsca, które oferowało nam komfort podczas niespokojnych, nastoletnich lat. W naszej głowie to często miejsce niewinności, ale czy aby na pewno? Duża część estetyki Tumblra opierała się na romantyzowaniu depresji i ogólnie bycia nieszczęśliwą_ym. Wszechobecne używki pokazane w estetyczny sposób – kolorowe papierosy (tęczowe sobranie i różowe black devile), czerwone kubeczki, butelki z ładnymi etykietkami i kolorowe pigułki – oraz oczywiście fatshaming. Z tego składał się swego czasu Tumblr. Jestem przekonana, że część problemów związanych z postrzeganiem własnego ciała i niską samooceną u obecnych 20-, 30-latek swoje korzenie ma właśnie w czasie, gdy w internecie glamoryzowało się chudość. Nie muszę nawet zamykać oczu, by mieć przed oczami niezliczone fotki chudych nóżek z hasztagiem thigh gap. Głodzenie się było na porządku dziennym. Dlatego następnym razem, gdy weźmie nas na nostalgiczne wspominki tego okresu, warto pamiętać również o toksycznych elemtach tumblrowej estetyki.

Indie sleaze

Tumblrowa dziewczyna nie wzięła się znikąd, lecz wyrosła z estetyki indie sleaze końca lat 2000. i wczesnych 2010. Jak chodzi o modę, indie sleaze nie szczędziło brokatu, neonów, dużych i często plastikowych naszyjników oraz akcesoriów imprezowych (kto pamięta fazę na wszystko z wąsami?). Podarte rajstopy, rozmazany tusz i odbite od nasady głowy włosy – koniecznie dwukolorowe – dopełniał popękany czarny lakier na krótkich paznokciach. Indie sleaze koncentrował się na życiu nocnym: grupowe fotki z domówek i klubowe zdjęcia z fleszem znalazły odzwierciedlenie w pozornie naturalnych reklamach American Apparel. Estetyka indie sleaze przypada na myspace’owy boom, czyli początki integrowania technologii i mediów społecznościowych z naszym życiem codziennym. Być może sentyment do tej estetyki to tak naprawdę wyraz tęsknoty za czasem, gdy można było sobie jeszcze wyobrazić przyszłość nietkniętą przez późny kapitalizm?

Poważne zmiany w życiu, nawet te pozytywne – zmiana kariery, małżeństwo, przeprowadzka – zawsze zbiegają się z uczuciem tęsknoty i chęcią powrotu do czasów, kiedy sprawy wydawały się prostsze i mniej przerażające. Co dopiero, gdy żyjemy w czasie globalnej pandemii, jakiej świat od dawna nie widział. Nasze życie nigdy nie wróci już do stanu sprzed, dlatego nic dziwnego, że pragniemy odwiedzić to, co z perspektywy czasu jawi się jako dość niewinna przeszłość. Pragniemy okresu, w którym mieli_ałyśmy mniej zmartwień i większe wsparcie emocjonalne. Wszystko było prostsze, nie było tylu możliwości.

W nostalgii szukamy komfortu i zrozumienia. Kiedy tęsknimy za przeszłością, tak naprawdę nie tęsknimy za naszymi starymi tumblrami czy sagą Zmierzch, ale za uczuciami, które nam wtedy towarzyszyły. Tak więc przywdziewamy flanelowe koszule i z Olivią Rodrigo w słuchawkach szukamy bezpiecznej przestrzeni, którą może zapewni nam Meave Wiley z Sex Education? Ale przecież powrót dziewczyny z Tumblra circa 2014 nie musi być huczny i spektakularny. Ostatecznie wielu_e milenialsów_ek i osób należących do pokolenia Z wciąż ma w szafie niezawodną dżinsową kurtkę, kabaretki i martensy. Dlatego być może czekanie na ponowne pojawienie się tumblrowej estetyki nie ma sensu, ponieważ ta nigdy nas do końca nie opuściła. Jest jednak coś, za co na pewno warto trzymać kciuki: niech wąsy i dżinsy rurki nigdy nie wrócą.

WIĘCEJ