Po raz kolejny post na Reddicie jest przyczynkiem do międzynarodowej inby.

Od kilku dni na Twitterze trenduje #Swedengate, zaczęło się od relacji na temat tego, że goście w szwedzkim domu w porze obiadowej zostają sami, podczas gdy osoba goszcząca idzie zjeść kolację. Nie oferuje się im towarzystwa czy nawet przekąski. Najdziwniejsze jest to, że nawet dzieci nie stanowią wyjątku od tego zwyczaju. Koledzy i koleżanki odwiedzający znajomych po szkole nie tylko nie będą nakarmieni, ale też pozostawieni sami_e sobie na czas posiłku. Jak to w internecie bywa, niektórzy od razu przeszli do wyśmiewania narodu z powodu jego dziwnych zwyczajów, a inni okazywali szczere zdzwienie czy nawet przerażenie skrajną niegościnnością Szwedów. Viralowe zjawisko swój początek miało na Reddicie, po czym przeniosło się na Instagram, a następnie przeskoczyło na Twittera, gdzie obecnie odbywa się większość dyskursu #Swedengate. Co ciekawe żarty i oburzenie zmieniają się w lekcję na temat historii kolonializmu w Szwecji.

Jedzenie jest praktyką kulturową przesiąkniętą znaczeniami. To, co się je, kiedy, jak i przez kogo, nie jest przypadkowe, dlatego antropolodzy społeczni od dawna badają, jak ludzie jedzą i co nam to mówi o ich normach kulturowych. #Swedengate pokazuje, w jaki sposób normy kulturowe funkcjonujące w naszym kręgu nie tylko regulują nasze zachowanie, ale też tworzą oczekiwania w stosunku do innych. Skąd w takim razie wziął się szwedzki zwyczaj? Teorii jest kilka, jedna z nich twierdzi, że podobno w kulturze nordyckiej zapewnianie wyżywienia i zakwaterowania nie tylko jest bardzo szczytne, ale także nakłada obowiązki na gościa. Beneficjent uprzejmości staje się dłużnikiem swojego gospodarza. Kiedy w XVI wieku reformacja przetoczyła się przez Europę północną, protestantyzm wprowadził ideał wolnego członka społeczeństwa, który nie jest nic nikomu winien. Ponieważ rywalizacja o status i spłata długów były kością niezgody w szwedzkim społeczeństwie, w końcu kultura zmieniła się i zminimalizowała tworzenie długu i zobowiązań oraz zmaksymalizowała zdolność jednostki (rodziny) do samowystarczalności. Tak więc niekarmienie dzieci sąsiadów ma swoje tło historyczne i wywodzi się z idei utrzymania spokoju w społeczności. Pojawiło się też tłumaczenie szwedzkiego rozumowania, które mniej więcej brzmi tak: rodzice obcego dziecka mogą mieć inne plany co do posiłku lub konkretne wymagania co do diety dziecka. Przeciętny Szwed czy Szwedka nie chcą zaburzać rodzinnej rutyny ani przygotowań rodziców, nie chodzi więc o brak chęci w nakarmieniu dziecka, to raczej tradycja szanująca rytm dnia i jedzenia innej rodziny.

W ogromie zabawnych tweetów znalazło się też miejsce na krytykę Szwecji za historię kolonializmu i bardziej aktualne przykłady rasizmu. W XVII wieku Szwecja zaczęła angażować się w atlantycki handel niewolnikami, porywając mieszkańców i mieszkanki Afryki i sprzedając ich w niewolę w obydwu Amerykach. Szwecja sama miała także kilka kolonii w Afryce i na Karaibach, a ponadto była jednym z głównych dostawców metalu do produkcji łańcuchów, używanych do więzienia niewolników. Ale szwedzki kolonializm nie rozgrywał się tylko poza granicami państwa, Szwedzi latami dyskryminowali i próbowali asymilować Lapończyków (lud Saami). Dopiero w 1998 roku Szwecja formalnie przeprosiła za politykę zakazującą używania tradycyjnych języków i narzucającą chrześcijaństwo oraz przymusową sterylizację wśród ludności Laponii. Co to wszystko ma wspólnego ze #Swedengate? Najwyraźniej ci, których przodkowie byli latami wyzyskiwani i systemowo dyskryminowani, w szwedzkiej niegościnności widzą coś więcej niż tylko niewinny zwyczaj. Głębsze znaczenia od zawsze kryły się za daniami, a pochopne osądy dotyczące jedzenia przeważnie są chybione. W #Swedengate ciekawe jest to, co ta kontrowersja ujawniła na temat Szwecji, ale jeszcze ciekawsze to, co mówi nam o nas samych.

WIĘCEJ