Z Patrykiem Chilewiczem, współtwórcą satyrycznego medium Vogule Poland, rozmawiamy o polskich bolączkach, wyprowadzce za granicę, terapii i jego nowym tomiku poezji Introwersja.

Hanna Szkarłat: Jak się czujesz? 

Patryk Chilewicz: Średnio. Zawsze, gdy coś wypuszczam, jak na przykład książkę, to mierzę się z tym, co pomyślą inni, na ile im się to spodoba, czy ktoś się tym w ogóle zainteresuje. Pracuję nad tym na terapii, żeby uniezależnić się od takiego myślenia, ale powiem szczerze, że nietrudno jest to wyważyć, zwłaszcza gdy pracuje się w Internecie i głównie na tym zarabia.

Domyślam się. Niby zdajesz sobie sprawę z tego, że to w większości są straszne bzdury pisane przez ludzi, którzy cię nie znają lub przez trolli, a z drugiej strony nie możesz się odciąć i nie przejmować.

Zwłaszcza gdy jest się dodatkowo wyoutowanym gejem z kolorowymi włosami, który przeprowadził się za granicę i wiedzie tutaj w miarę okej życie, to już tak podkurwia ludzi, że bywa ciężko.

Ostatnio  oglądałam na Netflixie Hiacynta i tam padło takie stwierdzenie, że Polacy nie lubią, jak inni Polacy są szczęśliwi. Wydaje mi się to bardzo prawdziwe.

Oj tak, my powinniśmy iść na terapię grupową jako cały naród.

Powiedziałeś kiedyś, że Polska to trauma. Doświadczyłeś tu przemocy zarówno psychicznej, jak i fizycznej. Obecnie mieszkacie już prawie rok za granicą, ale jednocześnie, jak wspominałeś, nie masz możliwości kompletnego odcięcia się ze względu na pracę. Jak sobie radzisz z tą traumą zwaną Polską?

Obecnie leczę się ze stresu pourazowego po tej traumie. Rok może wydawać się rzeczywiście dosyć długim czasem, ale biorąc pod uwagę że 30 wcześniejszych lat mieszkałem w Polsce, to jest jednak krótko. Obecnie mam do tego kraju stosunek ambiwalentny – z jednej strony nienawidzę tego, co dzieje się w polityce i to zarówno w rządzie, jak i w opozycji. A z drugiej strony wiem, jak dużo wspaniałych, kreatywnych osób wciąż jest w Polsce i świetnych inicjatyw. Tak że to nie jest tak, że ja jestem na Polskę obrażony, nienawidzę jej czy chcę się od niej odciąć. Śledzę wszystko, co jej dotyczy, ale jednak już trochę inaczej, bo nie dotyka mnie ona na co dzień. Oczywiście przejmują mnie zarówno strajki, jak i kolejne ruchy rządu, ale mam ten komfort, że to już nie wpływa tak bezpośrednio na moje życie. Gdy mieszkałem w Polsce, to czułem się nią osaczony. Obecnie jestem na dwóch terapiach i uważam, że radzenie sobie z traumą, jaką Polska we mnie zostawiła, idzie mi całkiem nieźle, aczkolwiek mam przed sobą jeszcze masę pracy. Przede wszystkim cały czas dowiaduję się nowych rzeczy na swój temat, więc jeśli ktoś mówi, że wraz z dorosłością zyskuje się stabilizację, bo już wszystko o sobie wiesz, to jest to gówno prawda. Jeśli tylko masz ochotę i siłę, możesz całe życie odkrywać nowe rzeczy, z którymi następnie trzeba się zmierzyć.

Dużo mówisz publicznie o swojej depresji, chorobie alkoholowej, nerwicy. Skąd taka decyzja i chęć dzielenia się tym z tak dużą grupą odbiorców? To jest jednak mocne otwarcie na innych i narażenie się na krytykę.

Jestem na spektrum autyzmu, o czym dowiedziałem się relatywnie niedawno i jedną z moich cech z tym związanych jest właśnie nieco inne pojmowanie pewnych zachowań, jak na przykład wstydu czy niepokoju. Ja w ogóle nie mam związanych emocji z tym, co dla wielu osób mogłoby być wstydliwe, albo co chcieliby ukryć. Gdy pierwszy raz powiedziałem, że jestem niepijącym alkoholikiem, spotkałem się z reakcjami pełnymi wsparcia. Ludzie gratulowali mi odwagi, co było oczywiście bardzo miłe, ale ja nie czułem się z tego powodu jakoś specjalnie odważny. Po tym wideo, w którym o wszystkim opowiadam, zgłosiło się do mnie bardzo dużo osób, które liczyły na radę lub pomoc. Ja za każdym razem mówię, że nie jestem psychologiem, terapeutę ani lekarzem, więc ja nie udzielam, żadnych porad. Kierowałem ich bezpośrednio do odpowiednich fundacji, czy też dawałem wskazówki, gdzie można znaleźć spoko grupy terapeutyczne. Jak to wygląda w realu i jak wygląda zgłaszanie się do miejsc, które leczą z alkoholizmu, w których ja też byłem. To jest jedyny sposób, w jaki mogę działać i zrozumiałem, że to jest ważne dla ludzi, dlatego bardzo mi pasują zasięgi, które mam i ludzi, których wokół siebie zgromadziłem. Cały czas oczywiście dochodzą nowi z kolejnymi tematami, ale to jest fajne, że tworzy się grupa wrażliwych społecznie osób, więc i odbiór bywa różny, ale zdecydowana większość jest pozytywna. Zdarzały się też komentarze pod tytułem, że użalam się nad sobą, to jest jeden typ, a drugi jest taki, że robię to pod publiczkę. Jest taka piosenkę Kasi Nosowskiej z płyty Basta pod tytułem „Kto ci to zrobił?”. Czasami ją sobie włączam i zastanawiam się, jak bardzo muszą być skrzywdzeni ludzie, którzy piszą takie rzeczy online i tak się zachowują. Także im tę piosenkę dedykuję.

A jak zmieniło się twoje życie towarzyskie, kiedy przestałeś pić?

Bardzo duża część znajomości mi odpadła, ale abstynencja była raczej kropką nad i, która pozwoliła mi zakończyć pewne toksyczne relacje w moim życiu, opierające się tylko na alkoholu i innych substancjach. Przez rok byłem też na terapiach stricte alkoholowych i to mi bardzo pomogło.

W Polsce jest dramatyczna sytuacja związana z alkoholem i wydaje mi się, że świadomość na temat jego szkodliwości wzrasta, co mnie cieszy. Aczkolwiek, jeszcze długa przed nami droga. Wszystko, o czym rozmawiamy się łączy, czyli nie mówienie o swoim zdrowiu psychicznym, ukrywanie problemów, zapija się właśnie alkoholem. Kult zapierdolu, frustrację też często zakrywa się alkoholem albo hejtem w sieci. To wszystko jest ze sobą połączone i tworzy obraz Polski, niestety, niezbyt fajny obraz.

Wiele osób mówi: wyjechał i teraz napierdala na Polskę, taki cwaniak. Ale serio nie sądzę, żeby ktokolwiek na świecie czuł się dobrze z koniecznością opuszczenia swojego kraju. Nie dlatego, że dostał super pracę lub się zakochał, tylko dlatego, że się po prostu w tym kraju dusi i nie jest w stanie funkcjonować.

Mam wrażenie, że dużym problemem w Polsce jest w ogóle brak kontaktu z samym_ą sobą i alkohol tylko to wzmaga. Zapijamy emocje, z którymi sobie nie radzimy.

To ciężki temat, ponieważ w Polsce w ogóle nikt nie uczy o emocjach. Jak poszedłem na pierwszą poważną terapię w swoim życiu, to nie potrafiłem nawet nazwać tego, co czuję. Nie potrafiłem użyć słów, które miałyby to określić, bo nikt mnie tego nie nauczył. W Polsce uczymy się modlić do Jezusa Chrystusa, ale nie umiemy modlić się do samych siebie, odkrywać tego, kim naprawdę jesteśmy i pracować nad byciem lepszymi ludźmi. Przeraża mnie to, zwłaszcza, że nic się w tym kierunku nie zmienia i rosną kolejne pokolenia ludzi, którzy na starcie są skrzywdzeni psychicznie.

A jak to jest żyć na co dzień w Barcelonie? Przeprowadzka, zbudowanie życia na nowo, to naprawdę ogrom pracy, jak wam to wychodzi?

To faktycznie bardzo skomplikowana i trudna sprawa. Z perspektywy ostatniego roku uważam, że podjęliśmy dobrą decyzję, ale cały ten proces był wyczerpujący psychicznie. Cały czas mierzymy się z różnymi problemami, bo nie przeprowadziliśmy się przecież do raju na ziemi, bo takie miejsca nie istnieją. Jednak jest tu pełno zieleni, latających papug, mało samochodów i dobra komunikacja. Ludzie uśmiechają się do siebie na ulicy, starsze pytanie pytają nas, gdzie robimy paznokcie, bo one też chciałyby takie mieć, a sprzedawcy podziwiają kolor naszych włosów. Jest tu dużo małych przyjemności, które spotykają nas zupełnie bezinteresownie. Nie dlatego, że mamy znajomości, lub za coś płacimy. To nie jest metafora, że ja się w Polsce dusiłem, bardzo często miałem ataki paniki, tutaj nie oddycham jeszcze pełną piersią, ale już tak na 80 procent.

Brzmi jakbyś w Polsce miał ciągle włączony tryb przetrwanie, musiałeś trzymać gardę nie tylko przenośni, bo przecież zdarzało się, że byłeś pobity. Jak wygląda proces przestawiania się, wychodzenia z tego ciągłego myślenia o zagrożeniu?

Nie było to łatwe. Dopiero niedawno zaczęliśmy z moim partnerem łapać się za rękę na ulicy, gdy mamy na to ochotę, wcześniej się baliśmy. Nawet wiedząc, że nic złego nas tutaj nie spotka, z tyłu mieliśmy wrażenie, że coś się zaraz wydarzy. W Polsce często nie pozwalaliśmy sobie nawet na tak proste czynności, jak wyjście z domu w makijażu po nagrywce. Tutaj możemy wyjść na ulicę, ale jednak ten stres pourazowy sprawia, że ciągle chcesz się gdzieś schować, cały czas towarzyszą nam emocje zagrożenia. Z perspektywy roku jest ich coraz mniej, niż było na początku, nie zniknęły.

No właśnie, w jednym ze swoich wierszy piszesz, że nie chcesz już nikomu tłumaczyć. Czy możesz rozwinąć tę myśl?

Przez długi czas sumiennie i cierpliwie tłumaczyłem ludziom, że nie jestem jakimś chorym zboczeńcem, który chce gwałcić ich dzieci i pić ich krew. Ja chcę normalnie żyć i wydaje mi się, że na to zasługuję bez potrzeby usprawiedliwiania się. Mamy 2021 rok i nie jest trudno znaleźć wszystkie potrzebne informacje na dany temat, a ludzie wciąż pierdolą głupoty. Jestem na tym etapie, że mi się już nie chce i albo blokuję ludzi, albo piszę mu spierdalaj gnido i kończę dyskusję. Nie jestem niczym terapeutą i nie będę nikomu udzielał darmowych lekcji, ponieważ szkoda mi na czasu i nerwów. Zresztą większość tych ludzi i tak nie ma w sobie żadnej ciekawości, chęci zdobycia realnej wiedzy, tylko po prostu chcą wylać swoje frustracje. Tak się dzieje, że w Polsce akurat fajnie się teraz wylewa frustracje na osoby niehetero, bo to jest modne i w narodowym trendzie. Ja im mówię wszystkim: spierdalać, pokazuję środkowy palec, bo nie jestem kiblem, gdzie mogą dzień i noc wyrzygiwać swoje frustracje.

No tak, nie jesteś komukolwiek coś winien, ta chęć zrozumienia, a co za tym idzie praca, powinna być po drugiej stronie. W swojej poezji jesteś w ogóle bardzo nieufny, co jest przeciwne, do tego, jak prezentujesz się online. Skąd to się wzięło?

W tym roku targają mną bardzo różne, sprzeczne emocje i to właśnie widać w mojej twórczości. Niskie poczucie własnej wartości, dezorientacja, a z drugiej strony chęć powiedzenia spierdalaj, chcę robić swoje, a jak ci się nie podoba, to nie jest to mój problem. Te dwie strony ze sobą walczą i mam nadzieję, że wygra ta, która pomoże mi odzyskać stracone w tym roku poczucie własnej wartości. A tomik powstał z myśli, które przed snem luźno zapisywałem w notatniku na iPhonie. Później okazało się, że one się gdzieś tam ze sobą łączą i tak wyrażałem swoje emocje, które na bieżąco we mnie buzowały.

Jak dbać o zdrowie psychiczne w Internecie? 

Jestem głęboko przekonany, że przede wszystkim należy słuchać głosów eksperckich. Youtuberzy i Instagramerzy mogą być super, żeby się pośmiać, ale nawet ci specjalistyczni, którzy edukują, nie są w stanie odpowiedzieć na pytania, dotyczące ciebie, a nie ogółu i mówię to jako Youtuber. Nikt nie jest w stanie postawić diagnozy przez Internet, jeżeli czujesz, że masz problem, to szukaj ośrodków i osób, które są w stanie pomóc ci nawet za darmo.

Sam wpadłem na to, że mogę mieć Aspergera słuchając podcastu Można zwariować, ale z tym przeczuciem zgłosiłem się do specjalisty. Miałem wiele spotkań i przeszedłem szereg testów podobnie jak mój partner i moja mama, po czym zostałem zdiagnozowany. Dzięki temu odkryłem siebie na nowo, lepiej rozumiem, jak działam, przez co jestem również bardziej wyrozumiały dla samego siebie. Wcześniej myślałem, że jestem nieokrzesanym chamem, który nie potrafi się zachować, a okazało się, że w wiele z tych sytuacji nie wynikało z charakteru czy braku kultury, a z tego, że jestem na spektrum.

Tyle rozmawialiśmy o Polsce w negatywnym kontekście, a czy widzisz dla nas jakąś nadzieję? 

Obserwuję pokolenie Z i jestem pod wielkim wrażeniem tego, ile w tych osobach jest poczucia własnej wartości, odpowiedzialności, samoświadomości, empatii, chęci zrozumienia drugiego człowieka. Oczywiście, zawsze są wyjątki, ale wydaje mi się, że to jest niebo a ziemia, nawet w porównaniu do mojego pokolenia. To jest zajebiste, jak czasem czytam wpisy nastolatków, którzy już wiedzą to, czego ja dowiedziałem się mając 25 lat. Dlatego mam poczucie, że to oni mogą odmienić los tej ziemi, ale musi nastąpić wymiana pokoleniowa, bo mentalność boomerów, zwłaszcza tych w polityce, jest zatrważająca. Polska może być zajebistym krajem do życia, ale jeszcze nie teraz.

WIĘCEJ