Daniel Dumile uważał się za scenarzystę piszącego losy – i aktora odgrywającego rolę MF DOOMa, postaci, która na początku nowego millenium wyrosła na jednego z naj(nie)sławniejszych super złoczyńców w całym światowym rap-multiwersum. O ile jednak jego pionierskie poczynania w ekipie KMD i późniejsze dokonania – z „Madvillany” na czele – są stosunkowo nieźle udokumentowane, to moment w którym przywdział maskę spowija mgła tajemnicy.

Postrzegany zwykle w kategoriach trueschoolowego rycerza walczącego o dobre imię zaprzedanego biznesowi fonograficznego hip-hopu, Metal Face DOOM był również bezpaństwowcem, środowiskową sierotą i postacią na wskroś tragiczną. Żałobnikiem w konduktach pogrzebowych swojego brata i syna, czarnoskórym dziecięcym imigrantem, którego amerykański rasizm musiał dotykać dużo mocniej niż ludzi nie znających europejskich alternatyw społecznych i członkiem kolektywu z którego 6 osób nie żyje, kilka odsiaduje długoletnie wyroki, a jego założyciel przykuty jest do wózka inwalidzkiego od momentu w którym przeżył drugi zamach na swoje życie. Człowiekiem, który znaczące jego psychikę blizny postanowił u schyłku lat 90. skryć za błyszczącą, srebrną maską zapożyczoną od jednego z największych złoczyńców komiksowego uniwersum. I wejść w niej na wojenną ścieżkę z branżą, która go tak dotkliwie okaleczyła.

 

I dedicate this mix to Subroc, the Hip Hop Hendrix

MF DOOM, „Kon Karne”

 

23 kwiecień 1993. 19 letni Dingilizwe Dumile aka DJ Subroc ginie pod kołami rozpędzonego samochodu próbując przekroczyć Long Island Highway. Kilka dni później fonograficzny gigant, Electra Records zrywa kontrakt z zespołem, który współtworzył nastoletni nowojorczyk – KMD, Kausing Much Damage, tercet czarnych muzułmanów, którzy w 1991 wdarli się na ówczesną scenę hiphopową za sprawą singla „Peachfuzz” i albumu „Mr. Hood”. Jego starszy brat i pierwszy MC rzeczonego składu – Daniel Dumile aka Zev Love X zamiast więc kolejny raz odwiedzić któreś pobliskie studio nagraniowe, wpaść na plan klipu w którym gościnnie się przewija czy dopiąć ostatnie formalności przy planowanej, dosyć kontrowersyjnej okładce ich drugiej wspólnej płyty… popada w bezdomność, snuje się całymi dniami po ulicach Manhattanu i sypia na ławkach w parkach. Dziś uważany za klasyczny album „Black Bastards” przepada na lata w magazynach wytwórni, a pierwsze sceniczne alter ego człowieka, który w przyszłości ma zredefiniować pojęcie rapowego undergroundu umiera wraz z jego młodszym bratem.

Ross Gilmore/Redferns

Once joined a rap clique – Midgets Into Crunk

DangerDOOM „El Chupa Nibre”

 

Między 1994 a 1997 rokiem słuch o Danielu Dumile’u zupełnie zaginął. U schyłku tego okresu zaczyna on jednak na powrót występować na żywo nosząc na twarzy skrywającą jego oblicze… pończochę, dołącza do składu Monsta Island Czars i przeprowadza się do Atlanty. W tym czasie MF Grimm – nieformalny lider M.I.C. i postać której życiorys skłonił włodarzy DC Comics, żeby poświęcić mu powieść graficzną – ukrywał się u niego na chacie po tym jak uciekł z 24-godzinnej przepustki z aresztu w którym oczekiwał na werdykt w sprawie za którą groziło mu dożywocie. Hundred thousand dollar bail, got up, then I called you / Fired my attorney, you helped me get a lawyer / You took me in, let me stay out in Atlanta / Facing 15-to-life, we bounced out to Cali / You made sacrifices, recorded on the run / We bust our ass, and got „Ibylis” done – z wózka inwalidzkiego nawinął lata później drugi najbardziej znany MF – Grimm w… dissie na Dumile’a kojarzonego już powszechnie jako MF DOOM. Te kilka wersów z utworu, który bardziej niż klasycznym rapowym pociskiem wymierzonym w oponenta jest listem miłosnym do utraconego przyjaciela – w którym padają takie wersy jak I’ll take a life for you, put mine on the line – jest jednym z nielicznych zapisów tego, co działo się w czasach narodzin kolejnych osobowości Daniela. Dają one wgląd w to jak daleko było mu w owym czasie do grzecznych trueschoolowców żyjących jedynie prawdziwym hip-hopem, a także pozwalają twierdzić, że czarnym charakterem bywał nie tylko na bitach ale również i w życiu osobistym. Te kilka linijek stanowi również bardzo mocną przesłankę do postawienia tezy mówiącej o tym, że późniejsze losy DOOMa, Victora Vaughna czy Kinga Geedorah wyglądać by mogły zupełnie inaczej gdyby nie właśnie Monsta Island Czars.

 

Flew in from Monster Island just to rag shit wit Jet Jag

With brothers specializin ways how us not to get bagged

MF DOOM feat. Monsta Island Czars, „Who You Think I Am?”

Ostatni z tych pseudonimów Dumile przyjął zresztą wraz z dołączeniem do składu M.I.C. – undergroundowego kolektywu w którym każdy z raperów posługiwał się pseudonimem zaczerpniętym z japońskich filmów kaijū – kinematograficznych opowieści o wielkich potworach z których najbardziej znana jest oczywiście „Godzilla”. I choć ta kilkunastoosobowa ekipa w annałach hip-hopu nie zapisała się właściwie w ogóle – w 2003 roku wydała jedyny album noszący tytuł „Escape from Monsta Island!”, a także pojawiała się na różnych solowych krążkach jej reprezentantów – to w procesie leczenia ran i kształtowania przyszłego etosu Daniela odegrała rolę wręcz konstytuującą. Jej przedstawiciele – Jet Jaguar aka MF Grimm, Megalon aka Tommy Gun, Biolante aka Kurious i inni – przewijają się właściwie przez cały debiutancki longplay DOOMa, wydaną w 1999 roku płytę „Operation: Doomsday”, wypuszczoną rok później EPką „MF” DOOM z Grimmem podzielili się równo po pół, a wspomniany już tu debiutancki album drugiego z nich „The Downfall Of Ibliys: A Ghetto Opera” (2002) prawie, że w całości wyprodukował Metal Fingers. Z tym nagrywanym podczas ucieczki przed długim ramieniem sprawiedliwości – a dodatkowo opatrzonym dwoma zwrotkami Dumile’a – zapomnianym hiphopowy skarbem (Pitchfork dał mu rzadką ocenę 8.3) wiąże się zresztą interesująca anegdota, bo ponoć Grimm nagrał go przed odsiadką na którą w końcu trafił już na wózku inwalidzkim, a usłyszał jego finalną wersję dopiero po wyjściu z ciupy, kiedy wyrok dożywocia został mu zamieniony na pięć lat zamknięcia z których odsiedział trzy.

Ross Gilmore/Redferns

To my Metal Face bros with stomachs of cast iron

MF Grimm feat. MF DOOM, „Voices Pt 1”

 

Wspólne nagrania z reprezentantami Monsta Island Czars, które zostawił po sobie DOOM, to jednak tylko fundament pod głębsze zastanowienie się nad rolą, którą ta załoga odegrała w życiu starszego z braci Dumile. I choć w swoich wersach unikał on zawsze jednoznaczności i mówienia wprost o sobie, to przypuszczać można, że właśnie ten osiedlowy kolektyw dał mu poczucie przynależności i wiarę w prawdziwy, niezależny hip-hop w momencie w którym najbardziej tego potrzebował. Przechodząc żałobę po tragicznie zmarłym Subrocu na ulicach Manhattanu DOOM trafił zapewne któregoś dnia do Harlemu, gdzie na winklu czekał już na niego MF Grimm handlujący w tym czasie substancjami psychoaktywnymi – jak z resztą spora część goonsów z M.I.C. – i zamiast działki cracku zaoferował mu wyciągniętą dłoń. Efektem tego były nie tylko wspomniane już tu nagrania ale również longplay wydany przez Dumile’a w 2003 roku pod aliasem King Gheedora. Wypuszczone przez brytyjski label Big Dada „Take Me to Your Leader” – na którym obok gościnnie udzielającego się… MF DOOMa, znów pojawiają się Jet Jaguar, Rodan, Biolante czy Gigan – jest powszechnie uznawane za najlepszy solowy album w karierze zamaskowanego rapera i stawiane często na równi z „Madvillany”. Ten po części instrumentalny, do cna surowy, brudny i futurystyczny album nie dość, że był jednym z pierwiosnków zapowiadających przyszłe odchudzanie i postępującą industrializację rapu, to jeszcze stanowi brakujące ogniwo w dyskografii Monsta Island Czars – kolektywu, który poniekąd przypadkiem przyczynił się do narodzin jednej z najważniejszych, archetypicznych wręcz postaci amerykańskiego, hiphopowego undergroundu.

 

Krazy world, get it where you fit in

Choose how to roll, the dough there for the picking

King Gheedorah feat. Gigan, „Krazy World”

Krążek ten stał się jednak również kością niezgody pomiędzy DOOMem a Grimmem, a dokładnie – jak to w rapie zwykle bywa – stała się nią kasa. Po wyjściu z więzienia raper znany też jako Jet Jaguar zarzucił Dumile’owi, że nie dość, że nie chce dzielić się forsą z ludźmi, którzy przez lata finansowali jego nagrania z pieniędzy zdobywanych na ciemnych interesach, to jeszcze ich nie szanuje i nawet o nich nie pamięta wspinając się po kolejnych szczeblach kariery. Obaj zaangażowani wymienili po kilka uprzejmości na bitach, MF Grimm wypuścił wspomniane już tu rozliczeniowe „Book of Daniel” i w końcu po latach doszło do cichej zgody pomiędzy oboma stronami konfliktu. Biorąc poprawkę na kartotekę drugiego z MF’ów wypadałoby chyba cieszyć się z tego, że beef ten rozwiązano w tak bardzo hiphopowy sposób i nikt przy okazji nie został postrzelony bądź dźgnięty nożem, jednak więź z ekipą, która stanowiła barwne, komiksowe tło dla transformacji jej najbardziej charyzmatycznego reprezentanta została bezpowrotnie zerwana. I choć DOOM – wraz z zawiązaniem współpracy z Madlibem – poniekąd dołączył do wesołej czeredy skupionej pod logiem Stones Throw, to już właściwie do końca swoich dni pozostał samotnym jeźdźcem przemierzającym rubieże hiphopowego multiwersum. Kolejne lata jego drogi twórczej znaczyły nie tylko następne projekty czy też aliasy, ale również niestety tragedie – pod koniec 2010 roku po jego drugiej europejskiej trasie koncertowej odmówiono mu powrotu do Stanów Zjednoczonych, których obywatelem nigdy nie został, a w grudniu 2017 roku zmarł jego 14 letni syn – King Malachi Ezekiel Dumile. 31 października 2020 roku, w pandemiczne halloween odszedł z tego świata natomiast on sam. Raper – pomnik niezależności, raper – wzór do naśladowania dla setek innych MC’s, raper – dell’artowski Pierrot, który jak sam nawinął w 2004 roku w kanonicznym utworze „Accordion”z albumu „Madvillany” już wtedy żył wciąż tylko dlatego, że w 1993 roku oszukał przeznaczenie. Living off borrowed time, the clock tick faster / That’d be the hour they knock the slick blaster. I ta smutna godzina w końcu wybiła.

WIĘCEJ