Rave jako chroniona praktyka kulturowa.

Berlińskie kluby od lat przyciągają miłośników techno i obrosły już legendą, dlatego organizacja Rave The Planet twierdzi, że ich wyjątkowy klimat należy chronić. DJ-e, DJ-ki, producenci, producentki, artyści i artystki związane ze sceną klubową Berlina chcą, aby została ona wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO.

W zeszłym roku niemiecki sąd oficjalnie orzekł (wreszcie!), że techno jest gatunkiem muzycznym, co poskutkowało istotną obniżką podatków dla klubów w tym kraju, gdy zostały ponownie otwarte po ogólnokrajowym lockdownie. Choć ten ruch znacząco pomógł wielu klubom przetrwać ten ciężki czas, na tym nie koniec, miłośnicy techno nie chcą pozwolić, by COVID-19 zniszczył wolny, dziki Berlin, dla którego scena klubowa jest nie tylko platformą świetnej zabawy, ale ma wartość historyczną i jest elementem tworzącym kulturę Berlina. Ikoniczne kluby, takie jak Tresor i Berghain powinny być chronione jako zabytki kultury, zbyt wiele miejsc zostało zamkniętych w ciągu ostatnich lat. W innych miastach można by to uznać za naturalny klubowy cykl, ale nie w Berlinie, gdzie kluby są wartością miasta – mówi Alan Oldham amerykański didżej, który kiedyś należał do kolektywu Underground Resistance, a dziś mieszka w Niemczech.

Oldham jest jedną z osób, które wspierają kampanię organizacji Rave the Planet stworzonej przez Matthiasa Roeingha lepiej znanego jako Dr Motte, znanego organizatora pierwszych acid house’owych imprez w Berlinie pod koniec lat. 80., związanego z legendarną Love Parade. Rave the Planet chce przekonać niemiecki rząd do podjęcia wszelkich starań, by uzyskać status niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO (ICH). Według informacji przekazanych przez Dr Motte, wniosek w tej sprawie jest już prawie gotowy, a przygotowanie go związane było z szeregiem działań. Przede wszystkim zostały przeprowadzone obszerne badania nad muzyką elektroniczną w Berlinie. Powstał krótki film, w którym Ellen Allien, Dimitri Hegemann oraz Alan Oldham dyskutują o tym, co właściwie wyjątkowego ma w sobie berlińska kultura techno, jakie są jej międzynarodowe wpływy, jak rozwijała się do czasów współczesnych oraz w jakich aspektach jest zagrożona i potrzebuje ochrony UNESCO. Niestety, rozpatrzenie wniosku może rozciągnąć się na kilka lat. Jednak fani i fanki berlińskiej sceny techno są dobrej myśli. Przecież zaledwie 3 lata temu na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO wpisano reggae, które dołączyło do flamenco i jogi.

WIĘCEJ