To jedno z najbardziej śmiercionośnych wydarzeń muzycznych w historii Stanów Zjednoczonych.

Tegoroczna edycja festiwalu Astroworld miała odbyć się 5-6 listopada. Największa atrakcja, piątkowy koncert Travisa Scotta, skończył się tragicznie. W tłumie liczącym ponad 50 tys. osób wybuchła panika, ludzie zaczęli napierać, przewracali się, niektórych stratowano. Służby porządkowe potwierdziły, że zginęło osiem osób, kilkanaście trafiło do szpitala z zatrzymaniem akcji serca, około 300 zostało mocniej lub lżej rannych. Tożsamość części ofiar jest już znana, to młode osoby w wieku 14-27 lat.

Raper pojawił się na scenie około 21:40 czasu środkowoamerykańskiego. Po kilku chwilach wybuchł niemożliwy do opanowania chaos. Wkrótce potem promotor programu zgodził się na przerwanie występu. Według doniesień Houston Chronicle, Scott kontynuował set. Artysta skończył dopiero o 22:15 – 36 minut po tym, jak katastrofa została zauważona. Kolejna analiza, przeprowadzona przez Washington Post sugeruje, że koncert trwał jeszcze godzinę po tym, jak publiczność po raz pierwszy zasygnalizowała niebezpieczeństwo. Materiał przeanalizowany przez gazetę odnotował kilka prób wszczęcia alarmu przez osoby, które zostały zagłuszone występem Travisa Scotta.

Jedna z fanek na swoim Instagramowym koncie @seannafaith zdradziła, że ich wołania o pomoc zostały zignorowane przez strażników. W ciągu 30 sekund od rozpoczęcia pierwszego utworu ludzie zaczęli tonąć w tłumie. […] Tylko kilkoro z nas było w stanie oddychać. […] Zaczęliśmy wołać o pomoc, nie można było się ruszyć. […] Kiedy jedna osoba upadła na ziemię, za nią poszły kolejne, jakby powstała dziura w ziemi. […] Zostałam odepchnięta od barierek w środek tłumu i słyszałam wycie, z każdej strony.

Nagranie z kamery telefonu pokazuje, kobietę wspinającą się na platformę z kamerą, krzyczącą: Ktoś tam umiera! Za nią podąża mężczyzna, krzycząc: Zatrzymajcie przedstawienie! Zatrzymajcie przedstawienie! Kamerzysta wydaje się ich ignorować, wyprowadzając ich z peronu.

Z jej relacji wynika, że usiłowała pokazać operatorowi kamery (stojącemu na platformie) i ochroniarzom, co się dzieje, ale oprócz tego, że nie spotkała się z żadną reakcją, została wybuczana przez część zgromadzonych. Zadzwoniłam pod 911 i usłyszałam tylko, że wysyłają ratowników medycznych. Powtarzałam dyspozytorowi, że koncert musi zostać przerwany […]. I nic – czytamy.

Nie pamiętam większej tragedii w tym mieście – powiedział Sylvester Turner, burmistrz Houston, w którym odbył się festiwal Astroworld.

W sobotę na Twitterze Travisa Scotta pojawiło się krótkie oświadczenie w sprawie festiwalu: Jestem całkowicie załamany tym, co się stało ubiegłej nocy. Modlę się za rodziny i za wszystkich tych, których dotknęły wydarzenia na Astroworld. Policja ma moje pełne wsparcie w dochodzeniu. Jestem gotowy współpracować ze społecznością miasta Houston, abyśmy mogli to przejść i pomóc rodzinom w potrzebie. Raper podziękował też policji i straży pożarnej oraz ekipie stadionu NRG Park za natychmiastową reakcję i wsparcie.

Jedna z osób zaangażowanych w organizację festiwalu donosi, że ktoś z tłumu zaczął wstrzykiwać ludziom narkotyk, co wywołało panikę, która przerodziła się w falę. Szef lokalnej policji przyznał, że członek ochrony stracił przytomność po poczuciu ukłucia w szyję. Czy narkotyki wywołały zamieszanie? Mógł to być czynnik wzmagający panikę, ale z pewnością udałoby się zmniejszyć skalę tragedii, gdyby wydarzenie było lepiej zorganizowane. Możliwe, że we krwi osób, które zginęły podczas koncertu, zostaną wykryte nielegalne substancje, ale ludzie się dusili, byli deptani, wiele osób ma zmiażdżone kończyny i poważne uszkodzenia twarzy. Podczas występu Travisa widać pojazdy ratunkowe z włączonymi światłami, przejeżdżające przez tłum, ale przedstawienie trwa. Uczestnicy w wypowiedziach dla Houston Chronicle wspominają o dwóch punktach z wodą na teren całego festiwalu i 50 tysięcy uczestników i uczestniczek: Kolejka była tak długo, że nie było sensu w niej czekać.

Koncerty Travisa Scotta znane są z pogo i crowd surfingu. W 2015 roku raper sam porównał show do zawodów wrestlingu, mówiąc na łamach GQ: Zawsze dbam o to, by atmosfera przypominała tę z eventów World Wrestling Federation. Chcę rozpowszechnić ragery, dobrą zabawę i dobry klimat.

Niestety, ragery Travisa Scotta już nie raz wymknęły się spod kontroli. Warto przypomnieć, że 2015 roku raper został skazany za namawianie fanów przeskoczenia barierek bezpieczeństwa i wbiegania na scenę podczas jego koncertu na festiwalu Lollapalloza. Momentalnie po tym koncert został przerwany, w przeciwieństwie do katastrofy na Astroworld. Dwa lata później, w 2017 roku, Scott został oskarżony o podżeganie do zamieszek, zakłócanie porządku i zagrożenie dobru dziecka po tym, jak zachęcał uczestników koncertu w Pawilonie Muzycznym Walmart Arkansas, by wbiegli na scenę, raniąc ochroniarza, policjanta i kilku innych. Przyznał się do winy w przypadku zakłócania porządku, a reszta zarzutów została oddalona. Musiał uiścić opłaty sądowe i wypłacić zadośćuczynienie dwóm poszkodowanym. O ile nie ma dowodów na podżeganie tłumu podczas koncertu Astroworld, to z taką przeszłością zarzuty wobec rapera wydają się słuszne. Gdy publicznie nakręcasz fanów na rozpierdol podczas własnego występu, twoim priorytetem powinno być zadbanie o ich bezpieczeństwo. Natomiast z doniesień mediów i uczestników_czek wygląda na to, że podczas Astroworld doszło do rażących zaniedbań w kwestiach organizacyjnych. Otwarte pozostaje również pytanie o to, dlaczego w liczącej setki ludzi (jak nie więcej) ekipie produkującej występ nie znalazł się nikt, kto by stanowczo wpłynął na artystę, żeby zakończył występ. Miejmy nadzieję, że z tej tragedii wnioski wyciągnie nie tylko Travis Scott, ale i cała branża rozrywkowa. Poprawy wymagają bardzo luźne regulacje dotyczące imprez masowych panujące w Teksasie. Czynników piątkowych wydarzeń jest sporo, teraz należy je przeanalizować i nie dopuścić do powtórki.

WIĘCEJ