Arka Noego w Parku Jurajskim„Wierzymy w dinozaury” zaprasza do świata kreacjonistów

Dinozaury zostały stworzone przez Boga i żyły razem z ludźmi zaledwie 6 tysięcy lat temu. Tak przynajmniej twierdzą przedstawiciele organizacji Answers in Genesis. Film o nich będzie można zobaczyć już za chwilę na festiwalu Millennium Docs Against Gravity.

Wierzymy w dinozaury nie mówi niczego nowego, ale jest ważnym filmem w czasach szerzących się teorii konspiracyjnych, innych antynaukowych bzdur i agresywnej ekspansji reakcyjnych grup religijnych. W jakimś sensie amerykańskie ortodoksyjne wersje religii chrześcijańskiej są protoplastami teorii konspiracyjnych – podlegają wszystkim mechanizmom, które obserwujemy dzisiaj z przerażeniem: przekłamywanie historii, kompletne zamknięcie na naukowe argumenty, opozycja wobec (prawdziwego lub wyimaginowanego) establishmentu, przekonanie oparte na wierze, a nie na empirycznych dowodach. Historia budowy Arki Noego w Kentucky, sprawnie pokazana przez Monicę Long Ross i Claytona Browna, jest też obrazem ekonomicznej autodestrukcji, jakiej dokonują Stany Zjednoczone rękami biernych władz i sprytnych cwaniaków z bogiem na ustach.

"Wierzymy w dinozaury", reż. Monica Long Ross & Clayton Brown
"Wierzymy w dinozaury", reż. Monica Long Ross & Clayton Brown

Answers in Genesis to organizacja, która za cel obrała sobie budowanie pseudonaukowych teorii mających obalić teorię ewolucji. Świecka nauka się myli, Ziemia ma 6 tysięcy lat, a człowiek współistniał z dinozaurami, stworzonymi 6 dnia według Księgi Rodzaju. Ken Ham, prezes Answers in Genesis, zebrał fachowców pracujących przy parkach rozrywki, by zbudować coś, co można z powodzeniem nazwać biblijnym Disneylandem (to porównanie zresztą pada w filmie z ust projektanta): Arka Noego to dopiero start, do tego bardzo udany. Wierzymy w dinozaury nie dokumentuje szczególnie burzliwego procesu, nie ma też tu zbyt wielu fabularnych zawijasów (poza pojawieniem się uroczych gimboateuszy, którzy oskarżyli Answers in Genesis o popularyzację kazirodztwa i ludobójstwa) i chyba to jest w tej historii najbardziej przygnębiające. Po raz kolejny obserwujemy, jak w starciu z cyniczną, ortodoksyjną grupą kapitulują po kolei: państwo (ostatecznie przyznając potężne ulgi podatkowe za szerzenie kłamstw), uczciwy chrześcijanin, który przeszedł mentalną ewolucję od kreacjonisty do racjonalisty (wyprowadza się do Waszyngtonu, nie tęskni za Kentucky), a w końcu i samo miasto Williamstown, które zamiast cieszyć się z obiecanych miejsc pracy i turystycznego boomu, musi borykać się z wyludnieniem i zamykającymi się biznesami. Jedynym zwycięzcą jest organizacja Answers in Genesis, która może odtrąbić sukces nie tylko Ark Encounter (park rozrywki, którego główną atrakcją jest Arka), ale także Creation Museum, które w rok od otwarcia Arki podwoiło liczbę zwiedzających. To najważniejsza lekcja płynąca z Wierzymy w dinozaury – cynicznym religijnym grupom nie zależy na poprawie losu mieszkańców, zależy im głównie na zysku, osiągniętym najchętniej z obu źródeł: państwowych dotacji i ulg podatkowych z jednej strony, od prywatnych wiernych z drugiej.

Nad filmem unosi się złowieszczy Ken Ham, CEO Answers in Genesis, autor wielu kreacjonistycznych książek, gorliwy propagator dosłownego traktowania Biblii. Opór materii, czy to urzędniczej, czy prywatnej, pokonuje zarówno przy pomocy tępej siły, jak i sporego sprytu. Ideologicznych przeciwników bezceremonialnie gnoi na swoim blogu, ale antynaukowe bzdury szerzy przy pomocy pozornie naukowych metod i artefaktów: Answers in Genesis jest w posiadaniu imponującej kolekcji skamielin, a materiały “edukacyjne”, sprytnie skierowane głównie do dzieci, zajmują potężny magazyn. Przez zatrudnianie ludzi ze stopniami naukowymi (co prawda nie do końca związanymi z geologią czy archeologią) może przy akompaniamencie szyderczego rechotu publiczności powiedzieć racjonalistom: chodźcie, porozmawiajcie z naszymi naukowcami, o ile będziecie potrafić ich zrozumieć. Obecność szkieletów dinozaurów ma uwypuklić to, że Answers in Genesis oferuje naukę, ale lepszą: tę, która została przy tradycyjnych wartościach i mądrościach tej jednej, dającej komfort od pokoleń, Księgi. Ekipa budująca Arkę i pracująca w Creation Museum to barwna zbieranina: jedni z żarem w oczach opowiadają, że w Biblii są dowody na to, że Ziemia ma tylko 6 tysięcy lat (co można zobaczyć na efektownym i “naukowym” wykresie, opartym m.in. na drzewie genealogicznym Mojżesza), inni świetnie się bawią, konstruując mechatroniczne dinozaury i tworząc zdywersyfikowane pigmenty skórne dla rodziny Noego (słowo awesome pada z ich ust co chwilę). Jedno trzeba oddać Answers in Genesis – rozmach i wartości produkcyjne bzdurnych instalacji, w których potulne raptory leżą w boksach Arki Noego, są imponujące. Kicz Ark Encounter działa w podobny do naszego Lichenia sposób: wiernym daje naoczny pokaz boskiej potęgi, bezbożnikom ironiczną radość z campowej, bombastycznej konstrukcji. Zresztą nawet nawrócony na racjonalną drogę chrześcijanin w dzień otwarcia Arki przyznaje z niechęcią, że jest bardzo mocno podekscytowany. Na wszystkich korzysta Ken Ham i jego organizacja.

"Wierzymy w dinozaury", reż. Monica Long Ross & Clayton Brown
"Wierzymy w dinozaury", reż. Monica Long Ross & Clayton Brown

Nietrudno znaleźć analogię między poczynaniami Answers in Genesis, a wieloma działaniami różnych osób powiązanych z polskim Kościołem. Co prawda nasi ortodoksi wolą oldschoolowy złoty blichtr od mechatronicznych dinozaurów, ale pewne sposoby operowania i kapitulancka (bądź aktywnie wspierająca) postawa państwa są bliźniaczo podobne. Na szczęście kreacjonizm nie zagościł jeszcze w polskich szkołach (wszystko w rękach przyszłego rządu Konfederacji), ale inne ortodoksyjne pomysły przenikają na różne szczeble naszego państwa – wystarczy przyjrzeć się wpływom Ordo Iuris, czy tego, jak się uczy historii. Z tej perspektywy Wierzymy w dinozaury możemy oglądać jako przestrogę, niestety, pozbawioną recepty na ten problem. Film kończy się ponurym zdaniem: 38% Amerykanów wierzy, że bóg stworzył ludzi we współcześnie znanej formie 10 000 lat temu. I tak, jak Arka Noego stoi w Kentucky, tak homofobusy jeżdżą po polskich ulicach. Chyba wolałbym tę Arkę, chociaż na zbyt mocnej pozycji religii przegrywamy tak naprawdę wszyscy.

Wierzymy w dinozaury będzie pokazywane na 17. edycji Millennium Docs Against Gravity w ramach sekcji Prawa metafizyki. Festiwal potrwa od 4 do 18 września i odbędzie się równolegle w Warszawie, Wrocławiu, Gdyni, Katowicach, Poznaniu, Lublinie oraz Bydgoszczy. Więcej informacji na temat festiwalu znajdziecie na jego oficjalnej stronie MDAG.

WIĘCEJ