W drugim odcinku Dupokracji Milena Liebe rozmawia z Arkiem i Oskarem z programu Prince Charming.

Prince Charming to pierwsze gejowskie show emitowane w polskiej telewizji. Przez ponad miesiąc 14 singli walczyło o serce księcia w willi w Hiszpanii. Program nie licząc trolli, które złożyły skargę do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji zdobył rzeszę fanów, a nawet wyedukował homofobów. W środę odbył się finał programu, dlatego korzystając z okazji, rozmawiamy z jego uczestnikami, dwoma aniołkami – Arkiem i Oskarem, którzy opuścili willę bez księcia, ale mimo to znaleźli obiecaną miłość. Cytując Oskara  – „przyszedłem po księcia, a wyszedłem z królem”.

Milena Liebe: Kiedy między wami zaiskrzyło?

Oskar: Pierwszy raz, kiedy poczułem zapach Arka. Jak tylko go powąchałem. Wszedł i od razu powiedziałem, że ma zajebiste perfumy. A najbardziej jak się położyliśmy razem w złotej sypialni, w której spał wcześniej Jacek.

Arek: Już wcześniej się działo. Były takie momenty, że Oskar czuł się źle i go wspierałem. Tak mniej więcej w połowie. Wszystko robiliśmy razem, mieliśmy ubaw.

Przyszliście do Prince Charming żeby rzeczywiście znaleźć miłość?

Oskar: Tak. To był taki moment, kiedy dostałem propozycję z Królowych Życia. Wybrałem Prince Charming, bo wierzyłem, że uda mi się tam kogoś poznać. Ale podobnie, jak Arek od samego początku mówiłem, że ja nie jestem tu dla księcia – nawet nie wiedzieliśmy jak wygląda. Bliżej mi było do chłopaków niż do Jacka, non stop byliśmy razem.

Arek: Ja nie poszedłem z taką myślą, że kogoś poznam. Chodziło mi o udział w programie. Ale ja nigdy niczego nie wykluczam.

Uczucie Was zaskoczyło?

Arek: Szczerze mówiąc, ja się spodziewałem, że tam nikogo nie poznam. A tu nagle: bum, cyk, cyk. Chociaż na pierwszym śniadaniu Oskar mnie wkurwił, bo ma taki zwyczaj, że flirtuje ze wszystkimi. Usiadł naprzeciwko mnie, założył ręce i się gapił, ja się zestresowałem i mu powiedziałem „weź, spierdalaj”.

Oskar: Jeszcze taka jedna rzecz, na którą zwróciłem uwagę w Arku – on jest całkowicie kompletny. Mimo, że mu powiedziałem na początku – ale masz chujowe dziary, to mega mi się podobały. Wszystko pasowało do siebie ogromnie, to jak wygląda, jak się zachowuje, jakie ma tatuaże. Taki chłopaczek. Śmiałem się w programie, że jest takim chłopcem z berlińskiego liceum. Tak mi się skojarzył, nie wiem czemu.

A jesteście w swoim typie?

(głośny śmiech)

Arek: No ja myślę, że Oskar jest w moim typie. Ale mój typ to wysoki blondyn z kręconymi włosami i dużym nosem.

Oskar: Mów prawdę ok… Ja zawsze powtarzałem, że zwracam uwagę na ciało. Typ musi być zbudowany. Przez cały program chodziłem i mówiłem „że dla mnie najważniejsze jest ciało”. Arek mi mówił, że ciało można zrobić, a twarz nie. Ja uważam odwrotnie. Łatwiej zrobić sobie twarz w dzisiejszych czasach.

Ukrywaliście się z emocjami? Oskar powiedziałeś do Arka, że chciałbyś zbudować z nim dom – wszyscy to słyszeliśmy.

Arek: Jak już kliknęło, to Oskar przestał to ukrywać. Chociaż ostatnio powiedział, że to on mnie poderwał – a to ja go poderwałem. Paliłem Jana cały czas. Jak na setkach mnie pytali – czy coś jest między wami z Oskarem? – to ja mówiłem – nieee, no skąd.

Oskar: Jak w jednym odcinku gadaliśmy o tym, jakimi zwierzakami jesteśmy, to ja powiedziałem myszką – a chłopaki od razu, że w takim razie Arek kłusownikiem. Było to widać na kamerach, ale nie wszystko zostało pokazane w programie. Na setkach wszyscy pytali, czyli chyba było widać (śmiech). Kibicowali nam, dostaliśmy teraz bardzo dużo wiadomości, że nam kibicują, cieszą się.

A widzowie zauważyli?

Arek: Dostajemy morze wiadomości. Kibicują nam mówią, że świetnie, że trafiliśmy na siebie. Mają nadzieję, że jesteśmy razem. Wrzucają posty na grupę Prince Charming, robią dochodzenie, screenshoty. Jak wrzucam zdjęcie u Oskara w domu, to dostaję wiadomość – o, jesteś u Oskara. Czyli miałem rację, jesteście razem. Mam nadzieję, że to prawda, mam nadzieję, że jesteście razem. Są też inne wiadomości, od zazdrosnych typów, którzy wiedzą lepiej niż my, czy jesteśmy parą (śmiech).

Myślicie, że Prince Charming spełnił swoją funkcję edukacyjną – Polacy zrozumieli, że „gay is okay”?

Arek:  Ja nie wiedziałem, że program będzie pełnił taką funkcję. Dopiero jak tam przyszedłem, to się dowiedziałem, że też jest taki zamysł. Żeby pokazać Polakom, że gay is ok, że nie klniemy, nie chodzimy nawaleni, nie ruchamy się na prawo i lewo.

Oskar: Po ilości wiadomości, czuję, że spełnił funkcję. Piszą typy, że zmienili nastawienie, byli anty – zobaczyli kilka odcinków nawet dla beki i zrobiło im się głupio, zrozumieli, że normalnie żyjemy, normalnie się zachowujemy. Jesteśmy normalnymi chłopakami, przestali patrzeć pod kątem seksualnym, tylko jak na ludzi. Mogę zacytować wiadomość: „Siema, pewnie i tak nie odczytasz, ale co tam. Całe moje życie odkąd pamiętam, czyli 25 lat byłem zawsze wrogo nastawiony do homoseksualistów. Moje nastawienie zmieniło się po obejrzeniu pierwszych kilku odcinków Prince Charming, poznałem was trochę i przestało mi to przeszkadzać. Parę tygodni temu byłoby to dla mnie nie do pomyślenia, ale chcę ci powiedzieć, że dołożyłeś cegiełki i zmieniłeś moje nastawienie. Wiadomo, że jest to kropla w morzu, ale na pewno nie jestem w tym jedyny. Zwłaszcza że mam żonę dzieci, chciałbym żebyś wiedział, jak wygląda moje życie”. Dostałem bardzo dużo podobnych wiadomości.

Arek: Program zmienia podejście ludzi, ale też zmienił trochę moje. Zrozumiałem, że żyję w bezpiecznej bańce. Wiedziałem, że coming out może być trudny, ale o tym nie myślałem. Jak poznałem chłopaków, którzy opowiadali o swoim w programie to razem z nimi to przeżywałem. Mój coming out był prosty, wszyscy od zawsze wiedzieli że jestem gejem.

Kiedy skonsumowaliście crusha?

Arek: Ja odpadłem przed Oskarem, a on 15 godzin po mnie. Dojechałem do apartamentu, gdzie nocowaliśmy. Był tam jeden chujowy pokój z dwoma oddzielnymi łóżkami i jeden super z king size bed. Wybór był prosty. Oczywiście tam skonsumowaliśmy.

Oskar: Jak ja odpadłem i jechałem taki smutny, że już jest po mojej przygodzie, myślałem że będę sam to wchodzę do mieszkania, a tam marynarka Arka. Krzyknąłem – Arek jesteś tu??? On zszedł zadowolony na dół. Wyszliśmy do sklepu na spacer, kupiliśmy gin i wieczorem się napiliśmy. Jak się całowaliśmy po raz pierwszy, to ja Arka pocałowałem tak agresywnie, a on do mnie – nie rób tak, tak się nie całuje (śmiech).

Arek: Byłeś jak jakieś zwierzę. Lubię takie całowanie w łóżku, ale nie na pierwszy raz.

Czyli Arek – jesteś romantycznym softboyem?

Arek: Jestem super romantyczny, dwa dni temu czytałem Oskarowi do snu wiersze Baudelaire’a. Jak wróciliśmy do Warszawy, to Oskar był kilka dni u mnie, potem ja pojechałem do Oskara. Nie widzieliśmy się tydzień, to była pierwsza rozłąka po miesiącu bycia non stop razem, byłem bardzo zestresowany. Wysiadam z pociągu, a na peronie Oskar ze swoim pieskiem Dexterem i takim wielkim bukietem czerwonych róż. To było mega cute. Ja zazwyczaj nie lubię czerwonych róż, a wtedy się do nich przekonałem.

Oskar: Ty to lubisz kwiaty z Żabki. No ja nawet chałupę posprzątałem, a w domu były jego ulubione piwonie (śmiech).

Jak szybko romans przerodził się w związek?

Oskar: Szybko sobie ustaliliśmy, że jesteśmy parą. Szczerze, to już w Hiszpanii sobie powiedzieliśmy, że jesteśmy chłopakami. Wbrew pozorom znaliśmy się miesiąc, to wystarczająco dużo czasu, żeby wiedzieć, czego chcesz. Jak ja wracałem, to wracałem jak do swojego chłopaka już, a nie do kolegi. Chociaż lecieliśmy dwoma oddzielnymi samolotami.

Arek: Znaliśmy się lepiej ze sobą niż z Jackiem, widzieliśmy go łącznie może ze dwie doby, a ze sobą spędziliśmy ponad miesiąc, żyjąc w jednym domu. To było super.

A od ilu osób zaczyna się seks grupowy?

Oskar: Od 2 + zabawka czyli 3.

Arek: Od 4, w programie powiedziałem, że 2.

A czy P?

Oskar: Moje ulubione. APAP.

Arek: Zależy którą ręką się przywitam. Top vers.

Mój psycholog powiedział kiedyś, że każda para ma swoją ulubioną jedną pozycję, dwie. Macie swoją?

Arek: Na łyżeczkę. Na glacę, ale nie wchodzimy w szczegóły. I na pagony.

Oskar: No niech wszyscy się dowiedzą, że te węże mają swój jad. Przecież my się jeszcze nie bzykaliśmy. Dopiero po ślubie. Ja nie mam ulubionej.

Arek: Oskar się zawstydził. Zapytaj nas o poppersa. Kiedyś ktoś powiedział, że wino to jest życie. Ja uważam, że poppers to jest życie.

Lubicie seks w miejscach publicznych?

Arek: Tak, dzisiaj w pociągu. W salonie fryzjerskim. Kiedyś w wieży widokowej w Kątach Rybackich.

Oskar: Moja siostra ostatnio farbowała i zaszyliśmy się na zapleczu… Najlepszy seks w miejscu publicznym miałem z pierwszym facetem, jak jechaliśmy samochodem.

Jaki kształt pupci lubicie?

Arek: Ja kocham dupę Oskarka bardzo mocno. Mały orzeszek, idealnie do rączki pasujący poślad. Lubię jak jest trochę włosa na dupie. Bubble dupcie są super, takie z porno. Dwa skaczące bąble.

Oskar: Kiedyś lubiłem płaskie dupy, facetów bez dupy. Ale nie szerokie, nie wszerz tylko w drugą stronę.

Arek: Ja tam każdą lubię.

WIĘCEJ